Przygoda rozpoczyna się w poniedziałek rano. W różnych częściach miasta NY znaleziono w sumie 6 trupów. Ponieważ charakter zbrodni wydawał się niezwykły i przerażający, policja oddawała tą sprawę agentom Biura, tym samym oficjalnie odcięła się od niej i całkowitą odpowiedzialność za ewentualną porażkę zrzuciła na ciągle jeszcze niedoświadczoną organizację. Wszyscy zamordowani należeli do śmietanki naukowej, dlatego też przez całe śledztwo Gracze powinni być odczuwać presje władz, podśmiewanie się policji oraz wieczne marudzenie środowiska uniwersyteckiego. Oczywiście do tego wszystkiego dochodzi, ciągle jeszcze niedoskonałe rezultaty pracy techników kryminalistycznych, którzy zawsze w najważniejszym momencie potrafią zatrzeć potrzebne ślady.
Prof. Johnatan Williams - archeolog i językoznawca, wykładowca na Uniwersytecie Nowego Jorku, znakomity i znany badacz kultury Starego Państwa, wielokrotnie brał udział w ważnych wykopaliskach, nie tylko na terenie Egiptu. Prywatnie charakteryzowany jako wielki snob i egoista, który zawsze opowiada o swoim podróżach i odkrycia, całkowicie ignorując zasługi innych.
Znaleziono go zamordowanego w poniedziałek rano na sali wykładowej na uniwersytecie. Najprawdopodobniej zginął około godziny 23, umarł w wyniku zgniecenia krtani i uduszenia. W gardle znaleziono pogniecioną kartkę z notatkami z wykładu oraz jego zdjęcie. Poprzedniego dnia wygłaszał ów tekst, który był poświęcony podsumowaniu jego wyprawy do Egiptu, w jakiej brał udział poprzedniego roku.
Prof. Thomas Sellers - egiptolog, jako jeden z niewielu naukowców rzadko prowadzi wykłady, najczęściej przebywa w Egipcie, gdzie oprócz sezonowych prac wykopaliskowych, pomaga w katalogowaniu eksponatów w Muzeum Narodowym. W pierwszych latach pracy na Uniwersytecie został wyrzucony przez Radę za przychodzenie na wykłady w stanie wskazującym na spożycie. Prywatnie wiele osób uważa, iż nałóg ten nie został bynajmniej zarzucony. W czasie zeszłorocznej wyprawy do Egiptu odpowiedzialny był przede wszystkim na wszelkie techniczne sprawy podczas wykopalisk.
Zamarł między północą a pierwszą w nocy. Utopiony we własnym mieszkaniu, w wannie, wypełnionej w połowie alkoholem. Wiele siniaków na ciele wskazuje, iż próbował się bronić.
Dr Frederick Muller - niemiecki antropolog, specjalizujący się w religiach północnej i środkowej Afryki. W środowisku naukowym znany jako niezwykle radykalny i kontrowersyjny naukowiec, który potrafi zaskakiwać swoimi teoriami. W prywatnych opiniach uznawany za niezwykle denerwującego snoba, który uznaje się za jedynego prawdziwego badacza.
Znaleziony w swoim mieszkaniu. Zginął około godziny 2 w nocy, w wyniku uduszenia dymem. Został ułożony na stosie z artykułów i książek (jego autorstwa) i podpalony. Dzięki interwencji straży pożarnej udało się ugasić pożar, który nie zdążył rozprzestrzenić się na inne części kamienicy.
Adam C. Ross - asystent dr Mullera, zajmuje się pierwotnymi religiami w Afryce, poliglota (niemiecki, francuski, łacina, koptyjski, włoski plus znajomość podstawowa kilkunastu innych języków). Uważany w środowisku naukowców za dobrze zapowiadającego się religioznawcę. Znany działacz Partii Komunistycznej, wielokrotnie bywał w Rosji.
Znaleziony w swoim mieszkaniu. Zmarł około godziny 3-4 w nocy, uduszony czerwoną chustką, następnie morderca rozpruł brzuch i cały pokój wysmarował krwią.
Dr Samuel Harding - historyk, archeolog - amator. Znany przede wszystkim dzięki niezwykle szczegółowej historii Egiptu. Nagrodzony przez ambasadora Egiptu za wkład w upowszechnianiu kultury i historii Egiptu. Prywatnie nadano mu przydomek "damski bokser", wielokrotnie władze uczelni tuszowały sprawy pobicia młodych prostytutek, z których usług korzystał dr Harding.
Najprawdopodobniej został zamordowany między 4 a 4.30. Umarł w wyniku pobicia i wykrwawienia - morderca obciął genitalia denata.
Mark Danielson - jako jedyny osoba wśród zamordowanych nie był wykształcony. Urodzony w bogatej rodzinie poświęcił się podróżom po świecie. W ostatnich latach zainteresował się archeologią. Sponsorował wiele wypraw, w tym między innymi ostatnie wykopaliska prof. Williamsa. Prywatnie znany jako sympatyk faszyzmu, aż do śmierci nie wydał ani jednego centa na działalność organizacji charytatywnych.
Umarł tuż przed świtem w wyniku przejedzenia. Najprawdopodobniej głodzony był przez wiele tygodni, następnie pod przymusem lub dobrowolnie zjadł zbyt obfity posiłek. Organizm nie był w stanie przyjąć takiej ilości pokarmu.
Rok temu wszyscy zamordowani brali udział w wyprawie do Egiptu, której głównym celem było zgromadzenie jak większej ilości materiałów, pochodzących od Menesa, założyciela dynastii, który zjednoczył Dolny i Górny Egipt. W wyprawie tej brał udział jeszcze jeden młody naukowiec Paul Watts, który w wyniku przypadkowego osunięcia się piasku, został zasypany. Nie udało się go uratować, ciała także nie znaleziono. Watts miał 26 lat, rok wcześniej ukończył studia na Uniwersytecie Nowego Jorku (archeologia, historia). Widziano w nim niezwykle bystrego i dobrze zapowiadającego się egiptologa.
Cała wyprawa, pomimo tego nieprzyjemnego wypadku, została uznana za sukces, a jej odkrycia wszystkim członkom ekspedycji przyczyniła się do sławy nie tylko w środowisku naukowym. Jednakże w opinii wielu innych profesorów i naukowców, wyprawa ta miała o wiele większe znacznie niż zostało to oficjalnie przedstawione. W zamkniętych kręgach słychać plotki o pracach członków ekspedycji, która ma zrewolucjonizować podejście do historii cywilizacji. Niestety wszelkie informacje nie zostały potwierdzone przez samym autorów.
Nikt nie pamiętał o straszliwym wypadku, jaki miał miejsce podczas wykopalisk w Egipcie. Sława naukowców całkowicie przyćmiła to wydarzenie. Jednakże jedna osoba do końca życia tego nie zapomni. Jest nią ojciec Paula Priely (przyjął on nazwisko panieńskie matki), Michael Lehmann. Jest on nadinspektorem w Głównej Komendzie Policji Nowego Jorku. Był dumny ze swojego dziecka. Cieszył się, że syn osiągnie znacznie więcej od swego ojca i stanie się znaną osobą, nie tylko w środowisku przestępczym. Tuż przed swą śmiercią, Paul wysłał do ojca swój dziennik. Zapisał w nim wszystkie wydarzenia od początku wyprawy do Egiptu. Lehmann po otrzymaniu informacji o śmierci syna, nigdy nie pogodził się, że mordercy nie zostali ukarani ani że nie mógł pochować Paula na cmentarzu w rodzinnym mieście. W rocznicę wydarzeń zaplanował zbrodnie. Wiedział, jak działać, aby nie zostać wykrytym. Nikt bowiem nie wiedział o jego synu, ponieważ nie miał w zwyczaju opowiadać o swojej żonie, z którą rozstał się tuż po urodzeniu syna. Nigdy nie utrzymywał z nim kontaktu, sądził, że zdoła to naprawić tuż po zakończeniu jego studiów. Nie pogodził się z jego śmiercią.
Kolejność zdobywania informacji i tworzenia kolejnych teorii przez Graczy zależy wyłącznie od Mistrza Gry. Ponieważ morderstwa zostały przekazane w ręce agentów dopiero po dwóch dniach, miejsca zbrodni będą posprzątane. Oczywiście będą mieli do wglądu karty zgonu. Już na samym początku powinni poznać nadinspektora, który od razu zaoferuje swoją pomoc. Gracze powinni zapamiętać go jako bardzo miłego policjanta, który jako jeden z niewielu, chce im pomóc w śledztwie. Kilka następnych dni minie pod znakiem przepytywania sąsiadów, rodziny i przyjaciół. W ten sposób ukształtuje się obraz ofiar, częściowo przedstawiony w Bohaterów w zaświatach. Warto jednak uzupełnić go, aby charakterystyka ofiar była pełniejsza i trudniejsza do jednoznacznej oceny: z jednej strony świetni naukowcy, z drugiej zwykli ludzie, którzy mają wady, mniejsze lub większe problemy. Gracze będą mieli okazję zapoznać się z ich pracami, warto właśnie tutaj zasygnalizować odrobinę powiązania z Mitami. Cóż, Gracze na pewno będą szukali wszelakich odnośników i nie należy im w tym przeszkadzać. W rzeczywistości śmierć ofiar w żaden sposób nie była związana z Wielkimi Przedwiecznymi. Jednakże nie przeszkadza to, aby miały one za życia jakiś kontakt z owymi.
W czasie pierwszych dni poszukiwań Gracze nie powinni zwrócić uwagi na wypadek podczas wykopalisk. Można gdzieś o tym wspomnieć, ale raczej w sposób lapidarny.
Początkowo najprawdopodobniej Gracze będą szukać jednego zabójcy i taki właśnie był plan nadinspektora. Jednak był on o wiele sprytniejszy. Wynajął w sumie 6 zabójców, każdego oddzielnie i żaden z nich nie wiedział o innym. Miał do nich dojście, jak i sposób, aby ich przekonać. Zaproponował im wysoką zapłatę. Jednak po wykonaniu zlecenia nadinspektor zabił każdego z nich. Tym samym zamknął bezpośrednią drogę do udowodnienia mu zbrodni.
Nadinspektor Michael Lehmann specjalnie przekazał sprawę BI, aby móc z dala obserwować poczynania agentów i czasami mieszać ich wyniku. Miał dojścia do wszelkich laboratoriów kryminalistyki i mógł szepnąć słówko odpowiednim osobom na stanowiskach. Do bezpośredniej interwencji posunie się w ostateczności. Będzie raczej starał się działać w ukryciu.
Po jakimś czasie Gracze powinni dojść do wniosku, iż musiał istnieć więcej niż jeden morderca. Do tego może doprowadzić ich kilka szczegółów: kilka rysopisów (różnych, chociaż nie całkowicie przeciwstawnych) od świadków, różne wyniki z kart zgonów (ślady butów, różne sposoby zabicia). Jeżeli mają jakiekolwiek dojścia do świata przestępczego, zarówno poprzez informatorów, jak i poprzez po prostu przyjazne stosunki z mafią (chociażby jako dawni przyjaciele z podwórka), mogą dowiedzieć się, iż kilka tygodni temu kilku zbirów chwaliło się, iż mają na oko całkiem dobrze płatną robotę, która nie jest w sumie niczym męczącym. Kilka nazwisk może być oczywiście fałszywych (w ten sposób warto postraszyć Graczy: obskurna dzielnica, zamknięte środowisko, ponurzy ludzi i bezpośrednie spotkanie ze zbirem, który czasami nie pamięta co robił określonej nocy albo przypadkiem skojarzy to z całkiem innym zadaniem), potem oczywiście trafią do samym morderców, a właściwie ich ciał. Tutaj sposób zabicia jest taki sam: wszyscy zginęli od postrzału z .45, pocisk wystrzelono z bliskiej odległości, zginęli gdzieś zza miastem. Po kilku dniach śledztwa Gracze powinni wykluczyć motyw porachunków czy po prostu przypadku.
W tym momencie warto wspomnieć w przypadkowej rozmowie o śmierci Paula w Egipcie. Idąc tym śladem dotrą do jego mieszkania - cały pokój będzie wyglądał jakby Paul dalej żył. Wszystko poukładane, łóżko zasłane, kilka książek na stole i całkowity brak kurzu. W mieszkaniu znajdą dziennik Paula. Jego ojciec chciał, aby pokój wyglądał tak, jakby Paul w każdej chwili mógł wrócić i żyć nadal swoim życie. Dlatego też jego dziennik pozostawił w pokoju. Oczywiście Gracze dotrą do sprzątaczki, która zezna tylko tyle, że została wynajęta do cotygodniowego sprzątania mieszkania. Pracę dostała poprzez znajomego, nie zna prawdziwego pracodawcy. Jeżeli spytają się o znajomego okaże się nim nadinspektor, bowiem owa sprzątaczka regularnie sprząta komisariat, gdzie pracuje ojciec Paula. Krąg powoli się zamyka.
Dziennik ten zawiera dużo faktów związanych z samymi wykopaliskami. Oprócz tego Paul zapisał tam swoje uwagi o członkach wyprawy. Z czasem jego notatki zaczęły przypominać sen chorej osoby. Coraz częściej wspominał o grożącym mu niebezpieczeństwie ze strony reszty członków ekspedycji. Podejrzewał, iż wykopaliska te mają znacznie inny cel, który może przerazić nawet najbardziej wytrawnego podróżnika. Wychował się w protestanckiej rodzinie i nigdy nie wyparł się swojej wiary. Reszta naukowców jednak zaczęła wspominać o szatanie, przerażających istotach, których uznawali za bogów i coraz częściej dochodziło do dziwnych bluźnierczych rytuałów, przypominających czarne msze, o którym czytał podczas studiów. W pewnym momencie ostatnie kartki dziennika wypełniają pojedyncze urywane słowa, które wskazują na wielki strach i obawę o swoje życie. Potem, nagle, zapiski urywają się dzień przed śmiercią. Zdołał jednak wysłać go do ojca.
Oto kilka zdań o samym członkach ekspedycji.
[prof. J.Williams] "lubił mówić o sobie, czasami jednak robi to zbyt często i zbyt nachalnie. Chwali się pieniędzmi, jakie udało mu się zarobić, a właściwie zdobyć, ciągle wspominał gdzie był i co zwiedził. Zapominał, że większość słuchaczy nigdy nie opuściło swój rodzinny stan. Doprowadzało to do furii każdego"
[prof. T.Sellers] "ciągle widzę go z butelką w dłoni. Robi awantury, niszczy stanowiska archeologiczne. Mamy przez niego złą opinię wśród urzędników egipskich"
[dr F.Muller] "uważa się prawie za Boga. Ciągle powtarza, że on tworzy zupełnie coś innego, nowego i lepszego od całej przeszłości. Uważa, że przed nimi wszelcy naukowcy to tylko mierne próby. On tworzy nową wizję nauki"
[A.C.Ross] "nie rozstawał się z czerwoną chustą, cały czas miał ją na szyi. Chodził i gadał o rewolucji, o pogromie całej burżuazji. Mimo to nie przeszkadzało mu to współpracować z kapitalistami. Komunista na pokaz"
[dr S.Harding] "wiecznie gdzieś znikał, a potem pojawiał się wieczorem w towarzystwie młodych dziewcząt, które miały zaledwie pod 15 lat. W nocy często słychać były krzyki. Następnego dnia musieliśmy płacić łapówki właścicielowi mieszkania, aby nic nie wygadał władzom"
[M.Danielson] "mało się znał na wykopaliska, jednak chodził i pouczał jak należy to wykonywać. Często w mieście zaczepiał biednych ludzi i szydził z nich. Pokazywał im pieniądze, by potem je schować lub kupić za to jedzenie, które i tak potem wyrzucał do wody. Krzyczał na starych ludzi, że tylko niepotrzebnie przeludniają świat"
W bezpośrednim kontakcie, kiedy ojciec Paula zrozumie iż nie ma odwrotu, opowie o swojej wielkiej stracie, o szaleńczych planach ekspedycji, o konieczności powzięcia takich kroków. Jest przekonywujący. Gracze podczas gromadzenia wiadomości o zamordowanych nieustannie mogą trafiać na dziwne plotki związane z ich nieoficjalną działalności. Jednak nikt nigdy nie będzie w stanie tego całkowicie udowodnić.
Podczas końcowego spotkania z Lehmann warto doprowadzić w do takiej sytuacji, w które Gracze będą mieli wątpliwości co do konieczności wydania mordercy. Ten bowiem nie zgodzi się dobrowolnie oddać w ręce wymiaru sprawiedliwości. Dla niego bowiem jest to związane z utratą wszystkiego, co trzymało go przy życiu po śmierci syna. Będzie chciał zabić agentom, a jeśli się to nie uda, to poprosi o zabicie go. Nie chce umrzeć na stryczku lub do końca życia siedzieć wśród ludzi, których sam skazał.
Cała przygoda opiera się całkowicie na tworzeniu klimatu podczas śledztwa. Cały czas Gracze mogą odczuwać, że za tym wszystkim stoi coś znacznie poważniejszego niż tylko zemsta ojca, jednakże nigdy nie doświadczą czegoś nienormalnego. Czasami warto postraszyć ich jakimś ciemnym zaułkiem, przerażającym staruchem, czającym się pod domem jednego z zamordowanych, jednak zawsze znajdzie się na to racjonalne wyjaśnienie. Czasami bowiem człowiek potrafi być o wiele bardziej groźny i przerażający od Wielkich Przedwiecznych. Z racji tego, że potrafi myśleć tak jak Gracze i wie, gdzie i jak uderzyć.
Tekst pierwotnie pochodzi z magazynu ![]()