Tytuł: H.P.Lovecraft "W górach szaleństwa"
Wydawnictwo: ZYSK i S-KA
Tłumaczenie: Robert P. Lipski
Miłośnicy literatury grozy ostatnimi czasy mają powody do radości. Różne wydawnictwa sięgnęły, w końcu, w inne rejony fantastyki, dzięki czemu mamy już m.in. kolejną pozycję H.P. Lovecrafta na naszym niewielkim rynku (na marginesie warto dodać, iż owe wydawnictwo szykuje kolejną porcję literatury autorstwa HPL oraz Augusta Derletha "Obserwatorzy spoza czasu"). Przyjrzyjmy się jednak jednej z najnowszych pozycji pt. "W górach szaleństwa".
Tom zawiera sześć opowiadań z różnych okresów twórczości HPL, dlatego też książka jest całkowicie nierówna pod względem pomysłów, jak i samej stylistyki autora. Trudno jest więc wystawić jednoznaczą ocenę tego zbioru, zważywszy, że jest to raczej chaotyczną zbieranianą opowiadań, które dotąd nie były wydane w Polsce (z jednym wyjątkiem).
Pierwsze z nich to "Uwięziony wśród faraonów", napisane wraz z Harrym Houdinim. Sławny magik i mistrz wyzwalania się z wszelkich więzów oraz zamkniętych miejsc, staje się tutaj narratorem oraz głównym bohaterem przerażających wydarzeń, mających miejsce w enigmatycznym Kairze. Całość wydaje się być mało zajmująca podobnie jak nastepne opowiadanie ("Zapomniane miasto"). Stosunkowo oryginalny pomysł nie jest jednak w stanie ukryć wad opowiadań, zaczynją nużyć już po kilku stronach. Gdzieniegdzie można trafić niewielkie fragmenty, dostarczające przyjemnego uczucia dreszczu po "grzbiecie" - według Vladimira Nabokova (znawcy literatury oraz znakomitego pisarza) najlepsza forma czytania to czytanie "grzbietem". Drugie opowiadnia przywodzi na myśl późniejszy, lecz znacznie lepszy pod względem klimatu, tekst J.L. Borgesa z książki "Fikcje" - pisarza, dla którego HPL stał się nieodzownym mistrzem.
Następne opowiadnie może być dość dużym zaskoczeniem dla niektórych fanów Samotnika z Providence. Jest to bowiem fantastyczna opowieść o eksploatacji planety Wenus oraz jej skutkach. Opowiadanie jest intersujące pod względem historii literatury, zważywszy iż na początku wieku podobna tematyka rzadko gościła na kartkach książek. W późniejszym okresie, wraz z rozwojem nauk m.in. astronautyki, mistrzem krótkich historyjek, zakończonych zaskakującą puentą stał się A.C. Clark. Wydawać by się mogło, iż pisarz taki jak HPL, którego charakterystycznym stylem jest sięganie do najdawniejszych motywów początku życia, nie jest w stanie napisać zajmującego opowiadnia z dziedziny sf. A jednak... Całość trzyma w napięciu, pomimo świadomości rozpaczliwej sytaucji bohatera. Jest to niewielka perełka w tej książce
"Cień spoza czasu" to najlepsza opowieść tego tomu. Jest to skarbnica wiedzy o Wielkiej Rasie, ich organizacji społecznej, politycznej, sytuacji kulturowej oraz wszelkch wynalazkach (znanych już z innych opowiadań). Warto zauważyć, iż tekst ten powstał ok.1934-1935, w czasie kiedy HPL był bardzo zafascynowany socjalizmem w Niemczech (nie on jeden, wielu bowiem ludzi ze świata kultury i nauki byli pod wrażeniem nowej władzy w Niemczech, która ukrywała się za maską doskonałości organizacyjnej prawdziwe oblicze totalitaryzmu). Szczątki tego można więc odnaleźć w opisie organizacji Wielkiej Rasy: "System ekonomiczny i polityczny każdej jednostki przypominał nieco faszystowski socjalizm, surowce naturalne były racjonalnie rozdzielane, władzę zaś sprawował niewielki rząd wybierany głosami wszystkich, zdolnych do zdania pewnych testów psychologiczno-wychowawczychracjonalnie rozdzielane, władzę zaś sprawował niewielki rząd wybierany głosami wszystkich, zdolnych do zdania pewnych testów psychologiczno-wychowawczych." Istna utopia. Opowieść jest przykładem najlepszej formy stylu HPL: całkowity brak dialogów, bardzo szczegółowe, pełne erudycji opisy, doskonały klimat i świetne zakończenie. Prawdziwy rarytas.
Przedostatnie opowiadanie ("Pełzający chaos") jest niewielką dygresją na temat skutków używania opium. Całość przywołuje na myśl "Wyznania angielskiego narkomana" Thomasa de Quinceya (do którego bohater również się odwołuje) - fantastyczne wizje mieszające się z niepoznaną rzeczywistością, naznaczoną przez siły pradawne.
Na koniec wydawnictwo pozostawiło znany już chyba tekst "W górach szaleństwa". Jest majstersztyk nie tylko pod względem oryginalnego pomysłu, ale także stylistycznym. Długa opowieść o wielkie wyprawie badawczej na Antarktydę. Właśnie tutaj można odnaleźć dokładną historię życia przed człowiekiem. Jest to także wręcz encyklopedia o stanie wiedzy w latach 20.: dokładne zagłębienie się w geologię, ewolucję, badania geograficzne oraz kartografię; do tego dochodzi świetny opis sprzętu naukowego. Ale nie to tutaj jest najważniejsze. Najlepszy jest bowiem klimat i charakter opowieści, nie bez powodu jest zaliczna do najciekawszych tekstów autora.
Pomimo tak naprawdę trzech bardzo dobrych opowiadań (stoi raczej na średnim poziomie) książka jest warta kupienia. Minusem jest także brak grafik (takich polskich mistrzów klimatu jak H.Czajkowski czy P.Wyskok). Dostarcza jednak nie tylko świetnego materiału na przygody oraz zalążki na wielogodzinne spotkania, przede wszytkim jest to dobra literatura.