Drżącą rękę sięgnąłem po bluźnierczą księgę, która objawiła się przed moimi oczami. Chociaż wziąłem podwójną dawkę środków uspokajających, dalej czułem nadnaturalny strach sięgający najdalszym mrokom wszechświata. Tyle wspomnień… złych… dobrych, jednak wszystkie są jakby na krawędzi poczytalności mojego umysłu. Kto by pomyślał, że po raz kolejny w swoim mało istotnym wobec nieskończoności kosmosu, życiu będzie mi dane zbadać niewyobrażalnie przerażające tajemnice jakie kryje spowity w mroku i szaleństwie nowy polski podręcznik do gry fabularnej sprzed eonów o bluźnierczej nazwie „Zew Cthulhu”.

Na wieść o nowym wydaniu „Zewu Cthulhu” tak podskoczyłem z radości, że prawie rozbiłem sobie głowę o sufit. Ostatnie wydanie edycji 5.5 zostało ukazało się po polsku w 1998 roku. W tej recenzji postaram się przekazać wrażenia z lektury podręcznika wydanego przez nowe polskie wydawnictwo „Galmadrin”. Tekst oparty na szóstej edycji dzieła firmy Chaosium będę porównywał z moim niemal piętnastoletnim podręcznikiem w wersji 5.1.1 z 1995 roku. Wielu posiadaczy starego wydania może się zastanawiać czy kupić nowe. Postaram się w tej recenzji pomóc w decyzji.
Biorąc do ręki książkę pierwsze co rzuca się w oczy to oczywiście okładka. Na wersji z 1995 widzimy ogromne oko Cthulhu, które łypie na dwie malutkie postacie, które wkrótce będą oplątane przez macki Wielkiego Przedwiecznego. Okładka ta miała moim zdaniem klimat. Proporcje pomiędzy Cthulhu, a ludźmi pokazują, że Wielki Przedwieczny jest w istocie Wielki. Na nowej okładce widzimy prawdopodobnie Cthulhu, który sięga po pechowy prom. Spostrzegawczy czytelnik zauważy na statku polską flagę i napis „Świnoujście – Ystad”. Moim zdanie genialny zabieg, wielkie uznanie dla Adrianny Macierzyńskiej, która jest odpowiedzialna za tą grafikę. Jednakże nie czuć tej kolosalnej skali Wielkiego Przedwiecznego. Kto wie, może to jedynie Gwiezdny Pomiot Cthulhu.
Ilustracje zawarte w obu podręcznikach są bardzo podobne, jednakże w nowym jest ich zdecydowanie więcej. Łączy on styl obu podręczników z 1995 i 1998, dodając nowe. Pod względem grafik nie mam żadnych zastrzeżeń. Stare grafiki niosą powiew nostalgii, a nowe budują most pomiędzy XX, a XXI wiekiem. Zgrzytem jest obecna na marginesie prawie każdej strony grafika mająca imitować kartki starej księgi. Moja pierwsza reakcja na ten styl brzmiała: „O podręcznik do nWoD’a”. Dodajmy do tego jeszcze wszechobecny kolor niebieski i otrzymujemy bliskiego krewnego podręcznika podstawowego do „Świata Mroku”. Ciekawe połączenie nowego i starego stylu, które mi osobiście na tą chwilę się nie podoba. Jednak po ponownej lekturze z pewnością się przyzwyczaję.
Kolejnym elementem wartym wspomnienia jest jakość papieru. Nie będę wspominał tutaj o jakości papieru z podręcznika z 1995 roku, który trudno porównywać do świeżego wydruku. Wydawnictwo „Galmadrin” zdecydowało się na matowy papier kredowy – w końcu szaty godne króla! Jednak sprawia wrażenie bardzo delikatnego i moim zdaniem należy ostrożnie się z nim obchodzić. Sam podręcznik jest szyty, więc raczej szybko się nie zepsuje. Jednakże jeżeli chcecie się pochwalić podręcznikiem lub pożyczyć komuś to lepiej poprosić o ostrożność. Szkoda by było zniszczyć tak ładną książkę.
Przejdźmy w końcu do samej treści. Podręcznik otwiera opowiadanie „Zew Cthulhu”, które nie jest moim zdaniem jednym z lepszych opowiadań Lovecrafta, jednak przedstawia wszystkie elementy gry w „Zewie Cthulhu” – kultyści, dochodzenia i pierwsze kontakty z istotami panteonu mitów Cthulhu. Dla niewtajemniczonych jest to świetny dodatek. Dalej treść jest niestety niemalże identyczna z poprzednimi wersjami. Wśród nowości znajdziemy uaktualnienie mechaniki, wyszczególnienie umiejętności, kilka nowych zawodów, jak chociażby Fanatyk/Zelota. W porównaniu do poprzedniej edycji uległa oczywiście rozszerzeniu część z rysem historyczny, a także została ona tak poprawiona aby polski odbiorca nie musiał czasami zaglądać do Wikipedii. W nowej wersji podręcznik wydaje się również lepiej rozplanowany. Przykładowo, karta potwora jest na samym końcu w przeciwieństwie do wcześniejszego umiejscowienia na początku bestiariusza. Podoba mi się też przejrzystość ważniejszych informacji – rzeczy ważne znajdziemy w niebieskich tabelkach. Jednakże dwie rzeczy bardzo mi nie pasują. Na kartach postaci dalej widnieje margines imitujący starą księgę. Ich rozkład ułatwia kserowanie, jednak mam nadzieję, że wkrótce na stronie internetowej „Galmadrina” będzie można pobrać karty postaci bez tej grafiki. Drugą rzeczą, która mi nie pasuje jest niezbyt sensowne rozstawienie „Pomocy do Gry” . W poprzedniej edycji były na dwóch sąsiednich kartkach, teraz trzeba zmienić stronę żeby przejść do, jakże ważnej, sekcji dotyczącej obłędu. W końcu, zdaję sobie sprawę, że reklamy Q-Workshop , Munchkina i Poltera są ważne, ale można według mnie lepiej to zaplanować.
Słowem podsumowania pragnę powiedzieć, że jestem pod ogromnych wrażeniem. Wydawnictwo „Galmadrin” świetnie dało sobie radę. Dla mnie, osoby, która z „Zewem Cthulhu” ma do czynienia od ponad 15 lat ten podręcznik jest świetny. Zarówno doświadczeni strażnicy tajemnic jak i ci, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z Mitami Cthulhu. W tym podręczniku odnajdą oni system z wieloletnimi tradycjami w odświeżonej szacie, która pomimo swojej wysokiej ceny jest tego warta zakupu.
Ocena 9/10