Rozmiar tekstu

Wilkołak: Odrzuceni

wilkolak-patronaty
Poniższy artykuł stworzyłem z myślą o nowych graczach, by pomóc im wejść we spaniały świat Wilkołaka. Postarałem się, aby zawierał informacje znajdujące się w najbardziej istotnych z punktu widzenia patronatów podręcznikach: Wilkołaka: Odrzuconych, Rage - Players Guide, Lore of The Forsaken i Signs of The Moon. Zwłaszcza ten ostatni w dużym stopniu zmienia sposób patrzenia na patronaty, jak również wprowadza parę nowych zasad, np. Aspekty Patronatów, z którymi wiążą się pewne wady, ale również wymierne zalety.

 

Omówienie Patronatów Księżyca



Wilkołakowi patronat nadawany jest podczas Pierwszej Przemiany. Zależy on od fazy księżyca, pod którą dochodzi do pierwszego prawdziwego ataku pierwotnego szału, który rozdziera duszę Uratha. Niektórzy mawiają, że do Pierwszej Przemiany dochodzi podczas fazy księżyca pasującej do przechodzącego ją wilkołaka. Niektórzy natomiast mówią, że skaza (znamię patronatu) jest znana już w momencie narodzin, a całe swoje pozornie śmiertelne życie niedoszły wilkołak przechodzi pod wpływem swego przyszłego patronatu. Tu moment Pierwszej Przemiany niejako pieczętuje cały proces. Pośród Uratha chodzą też słuchy, że wszystko to dzieje się przez przypadek – głusi i niemowy zostają obdarzeni patronatem barda, a słabeusze i tchórze budzą się pod księżycem wojownika... Jak jest naprawdę? To chyba wie tylko Luna.
Większość Uratha z Plemion Księżyca podchodzi do patronatów niczym do błogosławieństwa, ponieważ są jedną z nielicznych przewag posiadanych przez nie w wojnie z Nieskalanymi Plemionami, wilkołakami które wyrzekły się swej szalonej matki i wypowiedziały jej posłuszeństwo. Od tamtej pory pozbawione są jej opieki. Plemiona Księżyca traktują swoje patronaty jak błogosławieństwo i cud, ponieważ ich posiadanie i wpływ odczuwa każdy Uratha. Jest to dowód na to, że legendy dotyczące Matki Luny mają jakieś podstawy... Związek Uratha z księżycem jest raczej niekwestionowany.

Nie można jednak zapominać o tym, że posiadanie patronatu staje się czasem przekleństwem. Historie o bestiach kanibalach szalejących pod pełnym księżycem nie wzięły się znikąd. Czasem wpływ patronatu jest zbyt silny, a każdy z nich symbolizuje kolejną z twarzy Matki Luny...

Omówionych poniżej zostaje podstawowe pięć patronatów:


Rahu


rahuIstnieje błędne przekonanie, że Ci przebudzeni pod Księżycem w Pełni to "tylko" wojownicy. Chociaż prawdą jest to, że duża część Rahu podąża tą ścieżką, to wielu z najpotężniejszych watażków wilkołaczych watah jak również i przywódców-generałów licznych wilkołaczych lóż wywodzi się właśnie spod tego patronatu. Nie można zapominać czym naprawdę jest patronat Księżyca w Pełni. Bycie Rahu oznacza oddanie. Bycie Rahu to życie pod patronatem Luny Niszczycielki. Coś takiego zostawia bardzo wyraźny znak na duszy wilkołaka. Bycie Rahu to życie (jak twierdzą sami Rahu) pod presją najcięższego z patronatów, wymagającego największych poświęceń, samokontroli na gniewem i szałem drzemiącym wewnątrz jak i wymagającego największego poddania się rygorystycznym doktrynom tejże ścieżki. Rahu jest zarówno tarczą jak i taranem Luny. Jest jej najżarliwszym wyznawcą i strażnikiem, jak i opiekunem zwyczajów poświęconych jej kultowi. Bardzo często Rahu są tymi, którzy dopilnowują i zatwierdzają wszelakie przysięgi między Uratha.
Dla Rahu najważniejszą cechą Uznania jest Czystość oraz wszystko co się z ową cechą wiąże.


Ithaeur


ithaeurByć Ithaeurem to patrzeć w najgłębsze i najciemniejsze zakamarki Hisil – być może tam, gdzie inni Uratha nie mieliby odwagi się zagłębić. Bycie Ithaeurem oznacza rozumienie Cienia i kontrolę nad nim. Można powiedzieć, że Ithaeur jest "skażony" tamtą stroną –

jest bardziej istotą ducha niż materii, bardziej czuje tamten świat. Oczywiście, jak w przypadku innych patronatów, i przy okazji tego istnieją pewne stereotypy. Określenie "szaman" w jakimś stopniu może określać Ithaeura, ale nie do końca. Wilkołacza kultura skupiona jest na wszelakich rytuałach poświęconych interakcji między Uratha, kontaktów z duchami, przysiąg oraz ochrony terytorium. Błędem byłoby powiedzenie, że Ithaeur ma monopol na te rzeczy. Można natomiast rzec, że ma naturalny talent do lepszego pojmowania Hisil. Co z tym zrobi? To już jego sprawa. Wielu Ithaeurów zostaje zaklinaczami – twórcami fetyszy. Niektórzy specjalizują się nawet w swego rodzaju usidlaniu duchów, zmuszaniu ich do służenia Uratha. Stąd większość istot świata duchów najbardziej boi się właśnie Ithaeurów (choć zamknięcie w fetyszu jest nieraz lepszą perspektywą, niż posłużenie potężniejszemu duchowi za podwieczorek – przyp. Miki)
Ich nadrzędną cechą Uznania jest Mądrość i wszystko co się z nią wiąże.

Irraka


irrakaIrrakami stają się Ci, którzy doznali przemiany podczas nowiu. Jak mówią niektórzy szamani i wielcy filozofowie spośród Uratha, brak światła Matki Luny podczas Pierwszej Przemiany, brak jej spojrzenia powoduje, że Irraka jest niejako zmuszony do podejmowania decyzji i czynów, na które inni Uratha nie zawsze by się zdecydowali, a na pewno nie pochwalili. Jak twierdzą sami Irraka, życie pod znakiem Luny Skrytej jest najcięższą próbą, ponieważ to im właśnie Luna powierzyła bezpieczeństwo swoje i swojego ludu, kiedy udaje się na spoczynek. Bycie Irraka to podejmowanie decyzji wbrew ogólnie pojętym zwyczajom i używanie brudnych sztuczek, które według innych są niemoralne bądź niegodne. Irraka to kanciarz. Kanciarz tak przebiegły, że jest w stanie oszukać wszystko i wszystkich – nawet swoją własną naturę. Powiadają, że Irraka znają sztuczki pozwalające im na bezproblemową (jak na wilkołaka) interakcję z ludźmi. Powiadają, że ich umiejętność dostosowywania jest tak wielka, że potrafią naśladować moce innych nadnaturalnych istot zamieszkujących nasz świat... Czy to prawda? To wiedzą tylko Irraka.
Dla nich nadrzędną cechą Uznania jest Przebiegłość, co chyba nie wymaga dalszego komentarza.

Elodoth


elodothUratha przemienieni pod fazą Luny Podzielonej, są niczym ich matka – jedną nogą w świecie duchów, drugą w świecie materii. Pozostają przy tym idealnie zbalansowani. Bycie Elodothem to bycie głosem rozsądku dla watahy, loży, towarzyszy. Elodoth to dyplomata, Elodoth to mówca i ten, który wie i czuje kiedy jego towarzysze zbytnio oddalają się od rzeczywistości. Można powiedzieć, że Elodoth to przywódca, ale nie jest to do końca prawdą. Często zamiast zajmowaniem pozycji alfy w stadzie, Elodoth specjalnie zajmuje pozycję bety. Zazwyczaj podejmują się rozsądzania sporów między watahami, są emisariuszami w świecie duchów, jak również na wielkich zgromadzeniach Uratha, gdzie padają kluczowe dla Plemion Księżyca decyzje. Bycie Elodothem to świadomość swej własnej złożoności – tego, że każdy z Uratha jest istotą ducha i materii, istotą na pół zwierzęcą, na pół ludzką. Nie każdy z Elodothów daje sobie z tym radę. Niektórzy nie potrafią odnaleźć upragnionego balansu między dwoma częściami swej esencji i popadają w poważne tarapaty. Koniec końców bycie Elodothem to ciągłe stosowanie i interpretowanie zasad Przysięgi Księżyca. Elodothowie zdają sobie sprawę z tego, że w obecnych czasach kodeks sięgający zarania dziejów przez niektórych Uratha jest nie do zaakceptowania i to właśnie oni podejmują się karkołomnego zadania straży i ochrony zasad tak, aby wszystkie strony były zadowolone.
Ich nadrzędną cechą Uznania jest Honor.

Cahalith

cahalithO ile wzrok każdego Ithaeura wędruje w stronę najciemniejszych zakątków Cienia, to Cahalith przez całe swoje życie spogląda w światłość. Życie Cahalitha to życie poświęcone w dużym stopniu ochronie, interpretacji i poszukiwaniu zapomnianych zapisów, legend oraz mitów dotyczącej wilkołaczej rasy. Życie Cahalitha to życie pośród historii, eposów i biografii słynnych Uratha. To trochę życie w cieniu wielkich bohaterów i ich zwycięskich bitew. Każdy Cahalith ma nadzieję, że kiedyś nadejdzie ta chwila i on sam będzie mógł się poświęcić dla wielkiej sprawy. Napędza ich marzenie, że kiedyś to o nich inni Uratha będą śpiewali pieśni, że ich historie będą przedmiotem sporów interpretacyjnych, że i oni będą kimś w rodzaju patronów dla przyszłych pokoleń. Ogólnie znanym faktem jest, że Cahalithowie są najbardziej spośród wszelkich Uratha podatni na podszepty Luny. Czasem podczas snu, czasem na jawie w ich umysłach pojawiają się przebłyski przyszłości bądź inna wiedza, której nie mogli zdobyć w żaden konwencjonalny sposób. Sami twierdzą, że są pod ciągłą obserwacją Luny, w ciągłym z nią kontakcie. Czasem ta presja jest zbyt ciężka, a wizje zbyt mroczne i przerażające. Ich egzystencja to ciągła interpretacja omenów, to podtrzymywanie towarzyszy na duchu i rzucanie się jako pierwszy do szarży na pozycje wroga, mimo przewagi liczebnej. Mówi się, że Cahalith to bard i poeta. Może i jest to prawda, lecz pamiętajmy, że Cahalith może być każdym – od wojownika walczącego z pasją i siłą tytana, poprzez kapłana rytualisty, na filozofie skończywszy. Bycie Cahalithem to poświęcenie siebie dla sprawy, towarzyszy oraz ideałów.
Ich nadrzędną cechą Uznania jest Chwała.



Patronat nie definiuje żadnej ścieżki rozwoju, nie narzuca żadnych profesji, klas i tym podobnych. Patronat jako taki nie posiada mechanicznie (stricte) żadnych wad (tak jak na przykład klany w Requiem), jednakże fabularnie takowe wady istnieją.

Patronat posiada również specjalizacje, ale to może być istotne dopiero w późniejszych fazach gry i polecane jest dla bardziej doświadczonych z watah. Jak pisałem wcześniej, wilkołaki z Nieskalanych Plemion nie posiadają patronatów.
Możliwe jest podążanie ścieżką patronatu, wgłębianie się w sens jego posiadania, próba jego zrozumienia i gromadzenia wiedzy o nim. Jest to trudniejsze, niż w analogicznym przypadku prób wgłębiania się w kwestie Plemion Księżyca, ale łatwo da się to wytłumaczyć. O ile Plemiona, ich kultura, obyczaje, historia regulowane i gromadzone są przez wszelakie rady starszyzny, lokalnych watażków, alfy itp., a główny przekaz pochodzi ponoć od samych Inkarn Pierwszej Watahy i ich pomocników, to w wypadku patronatów Luny nie ma tak zgranych struktur i organizacji. Co najwyżej znane są tezy myślicieli, którzy porzucili polityczne rozgrywki lóż i plemion, by poświęcić swe życie na interpretacje tego kim są i jaki jest w tym wszystkim cel. Nie zmienia to faktu ,że jest o co walczyć i czego szukać. Najwytrwalsi napotykają podczas swych podróży istoty, które jak twierdzą zostały zesłane przez samą Lunę, a wraz z nimi na mądrość niedostępną dla nikogo innego.

Opublikowano: 8 mies., 2 tyg. temu przez Behalior #1733
Spoko - każda krytyka to jednak jakiś dowód ,że ktoś gives a shit ... a z tym odmienianiem to wyszedł z Ciebie polter

A co do Pure to Ci powiem ,że ciężko powiedzieć - po lekturze wielu podrów do WtF (w tym The Pure oczywiście) nie jest to do końca takie jasne - jak wszystko w nWoDzie - każde plemie ma swoją teorie, a oprócz tego jest oficjalnie obowiązujący mit, to wszystko zamieszane w narodowo-lokalnym sosie i dotyczy spraw z czasów kiedy po ziemi kroczyły Incarny, lol

Możnaby parę takich tekstów jeszcze sklecić i zrobić w formie PDFa jako taki hmmm ... łatwy starter dla chcących rozpocząć zabawę z WtF ...
Opublikowano: 8 mies., 2 tyg. temu przez Headbanger #1734
Bardzo fajny pomysł. A co do poltera... no starych nawyków ciężko się pozbyć
Opublikowano: 8 mies., 1 tydzień temu przez nephand #1883
Możnaby parę takich tekstów jeszcze sklecić i zrobić w formie PDFa jako taki hmmm ... łatwy starter dla chcących rozpocząć zabawę z WtF ...


ojjj z tym bądź ostrożny bo ci jeszcze smutni panowie z white wolf wjadą na chatę
Opublikowano: 8 mies., 1 tydzień temu przez Behalior #1884
Nie wymądrzaj się tylko pisz pracę licencjacką

BTW : Te lata już chyba minęły ...
Opublikowano: 8 mies., 1 tydzień temu przez nephand #1885
Nie wymądrzaj się tylko pisz pracę licencjacką


Odpowiednia znajomość Arkan Umysłu i nie mam problemu z multitaskingiem

BTW : Te lata już chyba minęły ...


Zobaczymy
Opublikowano: 8 mies. temu przez nephand #2050
"Określenie "szaman" w jakimś stopniu może określać Ithaeura, ale nie do końca." - akapit wskazuje, że Ithaeur jest 100% szamanem

Ogólnie tekst jest mi znany z czasów rozgrywek Forsaken. Pasował on do szerszej publikacji więc oto jest na swiatmroku.pl. Napisany ciekawie. Odchodzi w dużej mierze od stereotypów. Jest to zaleta i jednocześnie wada. Plus dla różnorodności i ukazania patronatów z różnych perspektyw. Minus dla nowicjuszy, którzy po lekturze mogą zgubić się w koncepcji gdyż nie mają oni jasno nakreślonych archetypów, na których mogliby opierać swoje sądy.

Problem mam z ostatnim akapitem. Jest jakoś tak dziwnie skonstruowany, że nie wyłapuję sensu.
Opublikowano: 8 mies. temu przez Behalior #2062
Dlatego nie prowadzę już Wam Forsaken'a - jesteście za mało OSOM dla tego pełnego OSOMness systemu Ale tak na serio to nie czepiaj się jak jakieś dziecko z poltera
Opublikowano: 8 mies. temu przez nephand #2063
Ale tak na serio to nie czepiaj się jak jakieś dziecko z poltera


Skoro już jesteś newsmanem, publikujesz w tym serwisie i masz ambicje na admina/rednacza, to musisz dbać o odbiorców swoich artykułów i rozważać uwagi co do tekstów. W jednym z wcześniejszych postów zaznaczyłeś, że krytyka jest mile widziana. Skoro tak, to się mi tutaj nie wymiguj teraz. No chyba, że jedni mogą komentować, a inni nie .

Co do prowadzenia Forsakena to chętnie zagram jak już się odgrzebię z pewnych spraw. Rozważam nawet kupno podręcznika.
Opublikowano: 8 mies. temu przez Mr. Różyk #2066
Widzę spodobał się tekst OSOMnes i newsman

Czepiacie się jak dzieci z poltera

Komentarz w tym Artykule
Musisz Zalogować się lub Zarejestrować aby wziąć udział w tej dyskusji.