Rozmiar tekstu

Przedmioty a może raczej...rekwizyty? Spotykane powszechnie a jednak mające w sobie coś wyjątkowego. Dopełniające wizerunek postaci zarówno na scenie teatru jak i w zwyczajnym życiu, które przecież także jest przedstawieniem, grą pozorów i spektaklem. Srebrny pierścień na palcu atrakcyjnej kobiety w ekskluzywnym barze potrafi powiedzieć o jej charakterze więcej niż niejedno słowo. Potrafisz odczytać znaki zawarte w czyimś image? To przebłyski osobowości które zyskały formę na życzenie właściciela. Używa się ich by być takim jakim się pragnie. To doskonałe wykończenie maski, pozy którą przyjmuje się by brać udział w sztuce pisaną przez życie. Chcesz być piękny, młody a może...po prostu "być" jak ludzie? Wybierz swój rekwizyt.

Sterile Stainless Steel Surgical Blade No.10A głosił napis na małym srebrnym opakowaniu mieszczącym się w dłoni. Zaciśniętej dłoni głęboko w kieszeni skórzanej kurtki mężczyzny czekającego na mrozie już od kilkudziesięciu minut. Tak, ten był jej ulubiony. Wziął kilka mając nadzieję że dziś wieczór będzie miała ochotę na więcej. Więcej...czego? Zastanawiał się często i długo, lecz nieustannie dochodził do wniosku że nie chce zdecydować się na rezygnację z tego co ma. Miał Ją. W pewnym sensie. I coraz więcej blizn.

"Więcej miłości" -taka była odpowiedź na własny użytek, ukuta po to by samoocena miała w miarę wysoki poziom. Po to by przekonać samego siebie że cała sytuacja ma sens, chociaż wiedział że ten związek nie ma nic wspólnego z logiką. Kochał ją, ale jego uczucie było nietypowe, nowe nawet dla niego.

Kiedyś zgodził się cierpieć by była z nim przez kilka chwil w miesiącu.
Czekał. Jedna z tych chwil miała nadejść już niedługo...

***

"Nie używam kłów. Wiesz, już prawie udało mi się przekonać samą siebie że jestem człowiekiem o trochę odmiennych zainteresowaniach. Kocham krew, jej widok, zapach... Ostrza, takie jak to. Podoba ci się? Jest piękne w swojej drapieżnej skromności. Ukryte możliwości w tak małym, błyszczącym kawałku metalu. Ile jego zastosowań udałoby ci się wymyśleć w ciągu jedne minuty? Wybacz, zamyśliłam się.

Chcę wierzyć w to że moje zainteresowanie nią wynika ze zwykłej obsesji. Znam wielu podobnych ludzi. Chcę być taka jak oni. Jak ludzie. Nie pragnę niczego więcej.

Wiesz co to znaczy odróżniać się od nich, nie tylko czuć ale też widzieć, że nie jesteś jedną z nich? Dlatego nienawidzę widoku moich kłów. Przypominają mi o tym kim nie jestem.
Nie chcę wyglądać jak wampir. Nie chcę być jak wampir. Nie chcę być wampirem."

***

"Nie wydaje ci się że moment w którym musisz zadać ból, przerwać skórę by móc być z nim blisko, kochać się w sposób jakiego on pożąda....TY pożądasz... nie pasuje do całego aktu, jest jakby z innego materiału, innej opowieści? Tak właśnie sądzę. To jak fałszywa nuta.

Wszystko oprócz tego jest piękne. Ten jedyny moment jest najbardziej dla mnie bolesny. Jest jak rysa na idealnie gładkiej szybie. On mówi, że przesadzam z empatią. Mówi żebym się nie przejmowała, tak musi być i on się z tym pogodził. Czy mogę go nie kochać gdy mówi takie rzeczy?

On często wyręcza mnie w tej czynności. Robi to sprawnie, prawie bez przejawów bólu. Zawsze tak żebym nie widziała. Odwraca się i widzę tylko aureolę jego anielskiego oddania i dobroci dla mnie, zmieszanej z bólem otwartych lancetem ran.

Wiem jak się dla mnie poświęca i wiem jak jego ciało zbezczeszczone jest dziesiątkami blizn, zapisem naszego romansu. Czuję jego ból i do tej pory nie mogę pogodzić się z faktem że go krzywdzę a jednocześnie tak bardzo pragnę jego miłości..."

***

"Sam akt zadawania bólu mógłby mi wystarczyć. Nie muszę pić krwi. Uzależniłem się raczej od samookaleczania niż vis vitalis. Tak, lubię używać sztyletu który trzymasz w ręku. Jest Bardzo stary i piękny.

Wiesz, pewien antykwariusz chciał dać mi za niego masę pieniędzy. Mówił nazwami. Mizerykordia? Ponoć było to narzędzie łaski. Dobijano nim w boju śmiertelnie rannych rycerzy. Pod ciosami tej broni łączyli się ze swym Bogiem w niebie. Wierzę że ten nieraz spełnił swoje zadanie. Teraz jest mój. Przelewa moją krew.

Bloodletter, tak go nazwałem. Dostałem go od mojej pani. Ona jest wampirem. Kobietą z piekła. Hell on high heels (śmiech).

Podoba mi się taki związek. Dostaję czego chcę, ona też. Wiem że ma też innych, ale nigdy nie zapytam kogo. Czasem gdy ją całuję czuję smak krwi w jej ustach. Wiem że jej na mnie zależy. Uwierzysz, że nawet nie wiem jak ma na imię?"

***

Od czasu Mechanicznej Pomarańczy Alex nie rozstawał się ze swoją brzytwą. Alex był dzieckiem ulicy. Złodziejem. Wiedział, że w pewnym sensie wyciągnął złe wnioski z książki, która i tak była jego ulubioną. Szczególnie początek. Miał podobny pokój. Sto różnych źródeł dźwięku. Kilka nocy z dwiema małolatami. Kilka paragrafów.

Cztery różne brzytwy. Musiał uważać, ale nie raz sam widok rozkładanego błyszczącgo instrumentu rozstrzygał mającą zaistnieć walkę. Częściej jednak przydawał się do kradzieży. Cięcia pasków torebek. Zawsze zastanawiał się co czuł jego kolega gdy podcinał sobie żyły. Jego brzytwą, którą pożyczył na imprezę. Czy zrobił tak bo chciał czy musiał? A może ktoś mu pomógł? Myśli na ten temat wirowały wokół jego głowy czasem tylko przybierając realny kształt, gdy brał ją w dłonie i godzinami siedział w łazience...

***

Dłonie. Sposób w jaki wzięła zapalniczkę. Jak trzymała papierosa. Nie do powtórzenia. Delikatne. Momentami oszczędne lecz częściej zamaszyste, płynne. Gesty i ruchy a przede wszystkim...jej wygląd.

Zimne dłonie. Szkliste paznokcie jak szpony. Ostre i długie a jednocześnie nie wzbudzające podejrzeń. Ja potrzebowałem do tych samych celów ostro zakończonego pierścienia albo noża. Ona używała pazurów. Efekt którego nikt nigdy nie skopiuje dały mi do zrozumienia kim jest. Siedzieliśmy naprzeciw siebie, moja krwawiąca dłoń ukryta była w jej. Nawet nie poczułem kiedy to się stało. Po prostu nagle - to jedyne w swoim rodzaju uczucie gdy ból zastępuje ciepło i wilgoć. Chwila słabości połączonej z maksymalnym napięciem i skupieniem wszystkich zmysłów. Zagrożenie i błogość. Coś czego obecności nie obserwuje się często więc jego pojawienie się jest intrygujące. Paradoks w całej okazałości.

Czuły dotyk, który łagodził ból. Położyła moją rękę tak by wyglądało jakbym dotykał jej włosów, skłoniła głowę w jej stronę. Całowała moją ranioną dłoń przyciskając usta mocno, zbyt mocno na zwykły pocałunek. Dotyk języka... Kelner przechodzący obok dyskretnie odwrócił się w innym kierunku i zniknął z pola widzenia. Prawie pusta sala w jednej z wystawnych restauracji, gdzie nikt nie zwraca uwagi na parę zakochanych ludzi przy spóźnionej kolacji...


Komentarz w tym Artykule
Musisz Zalogować się lub Zarejestrować aby wziąć udział w tej dyskusji.