Na podłodze siedzi kilkoro, pięć może sześć osób. Jedno z nich w fotelu. Rozmawiają, dookoła przedmioty. Wino, papierosy, (komponenty gotyckiej diety) stary zegar, libretto jakiejś opery. Ktoś czyta ustęp o Dolinie Kości z trzymanej w ręku biblii, z głośników sączy się Cantar de Procella Arcana. Wieczór jesienny. Powietrze zimne i pachnące dymem.
Tego wieczora nastrój był drapieżny. Oczekiwanie na coś co obudziłoby ich i wstrząsnęło. Atmosfera zawieszona między nerwowymi atakami czarnego humoru a jesienną "zimną gorączką". Stanem gdy trzęsiesz się z podniecenia na myśl samej możliwości zaistnienia rzeczy której chcesz. Zimno za oknem które mrozi twoje żyły gdy dookoła jest ciepło. Inaczej - czekanie na nieokreślone.
Gdyby wszyscy mogli się zmieścić do samochodu, pojechaliby gdzieś.
***
- Co najbardziej podobało ci się w "Zagubionej Autostradzie?"
- To że była jednym z ulubionych filmów Beksińskiego
- Tomku, zostawiłeś po sobie zastęp gotyckich biednych sierot- ktoś przyjmuje pozę stracha na wróble
- Marylin Manson i Twiggy Ramirez (śmiech)
- Rammstein i scena z seksem w samochodzie.
Dzwoni domofon.
- Słucham?
Tekst z filmu. Ogólna wesołość. Ktoś wpada na pomysł, który krystalizował się w jego głowie od dawna. Po chwili wszyscy wiedzą co robić.
Larp? Tak najbliżej możnaby to określić.
Ich grono wiedziało wszystko na swój temat, więc potrzebny był ktoś z zewnątrz. Dwie dziewczyny które poznali tydzień temu gdzieś na jakiejś imprezie. Były młodsze i chciały być jak oni. Zły wybór.
Doskonale nadawały się do tej roli bo nie miały problemów z odgrywaniem roli niedoświadczonych idiotek, którym podobają się wampiry. I tak myślały że mają z nimi do czynienia. Widziały chyba trochę zbyt dużo.
Doszli do wniosku że nawet nie będą musiały wiedzieć że w coś grają. Postać w fotelu uśmiechała się okrutnie. Telefon z zaproszeniem na imprezę. "Przedstawię was wszystkim. Jak? Tak jak wtedy, podoba mi się twój tatuaż (śmiech). Wiesz co się mi podoba. Weź ze sobą Julię."
Najtrudniej było znaleźć szmaty w których jedna z "wampirzyc" wyglądałaby jak dziwka prosto z ulicy. Udało się. Zamiarem było uzyskanie klimatu jak z wideoklipu Smahing Pumpkins "Stand inside your love". Ktos sięgnął po tomik wierszy Blake'a. ktoś inny po jego obrazy.
Po godzinie obydwie dziewczyny wchodzą przez frontowe drzwi razem z jednym z chłopaków, który je tu przyprowadził. Zaczęła się mistyfikacja. Spiskowcy przybierają swoje pozy. Nikt nie siedzi. Stoją z kielichami w ręku, rozmawiając. W dużym pomieszczeniu wygląda to na jakiś niedostępny dla ludzi z zewnątrz klub wampirów. Dym, ciche rozmowy. Wchodzą do środka poddane wnikliwej obserwacji ukradkowych spojrzeń postaci w cieniach z dala od światła świec na kandelabrach. Na pierwszy rzut oka są inne. To nie kwestia ubioru. Czuć ich obawy. Chłopak, ich mentor i przewodnik przedstawia je powoli każdej z postaci zamieniając z kilka zdawkowych uwag w ich obecności. Kilka pytań. Jak wam się podoba? Co pociąga cię w naszych postaciach? Czemu chcesz być jedną z nas? Marzysz czasami o krwi? Gubią się w odpowiedziach. Ktoś uśmiecha się z przekąsem. cichy chichot za plecami... Muzyka. Jedna z Wampirzyc tańczy. Inni się przyglądają.
Po chwili ktoś użyty zostaje w roli słupa, wokół którego owija się tańcząca. Ten spektakl trwa cały czas.
Dziwne reakcje. Dziwne dla nowoprzybyłych, które zaszywają się gdzieś w kącie. Gdy jedna z nich idzie do toalety, w pokoju obok zastaje parę, chłopaka i dziewczynę. Na stole leży skalpel. Kilka niewielkich, ale wyraźnych kropel na jego białej koszuli. Trzyma dłonią swój nadgarstek. Jej szminka jest rozmazana, ale usta wciąż czerwone. Krwawy uśmiech. Drzwi zatrzaskują się przed twarzą obserwatorki.
Mała improwizacja, scena z niedawno oglądanej sztuki. Ciekawa scena miłosna z wyciąganiem kawałka szkła ze zranionej dłoni..
Jakiś czas później jeden z wampirów, najwidoczniej najbardziej ożywiony i energiczny głośno mówi o swoim pomyśle zaproszenia tu kogoś z ulicy. Dziwki. Zgadzają się chętnie, dając mu pieniądze. Wychodzi. Główną przyjemnością dla wszystkich jest potajemna obserwacja twarzy dziewczyn, słuchanie ich odpowiedzi na pytania i przyglądanie się chęci wypadnięcia jak najlepiej.
Mała kłótnia między dwoma wampirami. Niewielka ale obligująca do opowiedzenia się po którejś ze stron. Przyczyny różne, ale najlepiej - kwestia gości w towarzystwie.
Przychodzą następne osoby. Wampir i jego dziewczyna ubrana jak dziwka. Rozgląda się dookoła żując ostentacyjnie gumę. Zbyt dużo makijażu. Kąśliwe uwagi. W oczach niektórych widać dezaprobatę. Ktoś przekonuje ją do wejścia do środka i zabiera jej kurtkę. Narwany mówi że wziął ją z ulicy, nikt za nim nie jechał, nie widział jej alfonsa.
Dziewczyna zaczyna tańczyć, z początku komentując muzykę przy jakiej musi to robić. Jej występowi towarzyszy średnie zainteresowanie. To ją dziwi. Zrzucając z siebie kolejne części ubrania zaczyna przytulać się do jednego z wampirów. Ten daje znać że ma przestać natychmiast. Atmosfera staje się nerwowa. Ktoś głośno mówi, że ona powinna stąd wyjść. Jej zachowanie drażni. Nie pasuje, złym pomysłem było zaproszenie jej tu. Dziwka odwraca się z bojową miną. Pyskuje i klnie. Chwyta kogoś za ubranie. W tej samej chwili popchnięta ręką jednego z wampirów upada, uderzając głową o coś twardego. W rzeczywistości udaje, ale nowoprzybyłe o tym nie wiedzą.
Ktoś podchodzi, dotyka jej szyi, zagląda w źrenice, potrząsa nią. Padają słowa "Nie żyje".
Kluczowa scena. Kluczowe pytanie.
- Nie możemy po prostu zadzwonić na policję. Życiorys będziesz miał spaprany na całe życie!
- To był wypadek, zrozumieją to!
- Jaki wypadek?! Ta dziwka rzuciła się na mnie!
- Nie chcę żeby go aresztowali!
- Nikt stąd nie wyjdzie dopóki nie ustalimy co z nią zrobić.
- Zostaw ją!
- Nikt się nie dowie, nikt jej tu nie widział.
- Musimy pozbyć się jej ciała...
Inaczej. Inna koncepcja. Rezygnacja z realności na rzecz atmosfery.
- Dobrze że jej przerwałeś. Była do niczego (milczenie reszty)
- Mam nadzieje że nie ma pokłutych rąk, nienawidzę tego
- Ona jest twoja. Ty ją zabiłeś.
- Zdarza się, zanieście ją do łazienki.
Kłótnia która rozpoczęła się godzinę temu, dzieli grupę na dwa obozy. Jedni za wszelką cenę chcą się przyznać i wyjaśnić wszystko z udziałem policji, drudzy - wręcz przeciwnie. Nagle drzwi do pokoju się otwierają, staje w nich mężczyzna z bronią w ręku. Spokojnym tonem pyta o dziewczynę...
***
Mieli dużo pomysłów jakby skończyć tę zabawę. Jednym z nich był las, do którego pojechaliby wszyscy by pozbyć się ciała.
Miał tam już czekać wykopany grób i kilka blizniaczo podobnych drewnianych krzyży dookoła, ale uznali że obawiają się reakcji dziewczyn. Jedna z nich miała ataki histerii już podczas "zabójstwa"."Her mood swings are becoming violent" jak to skwitował jeden z wampirów, czym wywołał niemożliwy do opanowania histeryczny śmiech ze strony przyjaciół.
Innym pomysłem był człowiek od brudnej roboty, który wprawdzie wziąłby kłopot na siebie, ale miałby pretensje że ktoś widział jego twarz...
Alfons. Alfons czyli człowiek z bronią mógłby puścić w zapomnienie fakt zabicia jego podopiecznej ale pod warunkiem że ktoś zastąpi jej miejsce w burdelu za granicą. Oczywiście jego wybór padłby na jedną z dziewczyn...
Albo scena z filmu SFW. Zakładnicy przez jakiś czas zamknięci i obserwowani przez oprawców. Sytuacja napięta, konflikty i ich rozwiązania.
Śmiech. W kluczowym momencie ktoś spytał o coś tekstem z filmu i śmiech stał się zaraźliwy. Jakby ktoś zapalił światło w najbardziej niewłaściwym momencie...
Podobała im się ta zabawa, chociaż byli świadomi niebezpieczeństwa jakie ze sobą niesie. Taki jej urok. Dziewczyny wybiegły stamtąd chwilę potem gdy dowiedziały się jaką miały rolę. Ktoś wyjaśnił im to bez owijania w bawełnę. Był nawet chyba trochę zbyt szczery, bo bardzo to przeżyły. Dostał w twarz. Ponoć Julia się załamała. Ale to chyba tylko plotki...
ps. Wszystkie osoby i wydarzenia przedstawione w tym tekscie są fikcyjne a ich zbieżność z prawdziwymi może być (jest?) jedynie przypadkowa. Don't try this at home.