"You lock the door
And throw away the key
There's someone in my head but it's not me"
- PINK FLOYD
Pewnie miałeś nadzieję, że już nigdy nie usłyszysz mojego głosu. Kto wie, może nawet się o to modliłeś. O ile w tym przeklętym miejscu istnieje jeszcze ktokolwiek, kto gotów byłby wysłuchać czyichkolwiek modłów... Tak czy inaczej, masz pecha. Znowu tu jestem. I nie odejdę tak prędko.
Kiedy usłyszałeś mój głos po raz pierwszy, zastanawiałeś się kim jestem. W pierwszym odruchu obejrzałeś się za siebie. Może ktoś płata ci głupie figle? Przecież odkąd znalazłeś się pod drugiej stronie Całunu widziałeś już nie jedną rzecz, która cię zdziwiła lub przeraziła. Jednak nikogo tam nie było. Co więcej - nie mogłeś dostrzec nikogo w promieniu kilkuset metrów. Starałeś się znaleźć jakieś racjonalne wytłumaczenie. Może to wiatr przyniósł głosy postaci znajdujących się całe kilometry od ciebie? Tak jakby tu, w Zaświatach, wiatr mógł przynieść cokolwiek... Jeszcze zanim zdałeś sobie sprawę z absurdalności swoich domysłów, odezwałem się bezpośrednio do ciebie. Stanąłeś jak wryty. Twoje myśli zaczęły się plątać. "Czy straciłem zmysły? Zwariowałem? Czy JA zwariowałem?" - przewijało się przez twoją głowę. Nie, mój drogi, nie zwariowałeś. Rzeczywistość wyglądała dużo, dużo gorzej. Po raz pierwszy usłyszałeś głos swojego Cienia.
I tak towarzyszę ci już spory kawałek czasu. Zdążyłeś przyzwyczaić się do mnie. Kto wie, może nawet odrobinę polubiłeś te momenty, gdy odzywam się gdzieś z głębi twojej jaźni. Nic dziwnego, w końcu JA to TY. Jesteśmy do siebie tak podobni. Ponadto mój głos pozwala ci przestać myśleć. Nie musisz odpowiadać za swoje czyny i decyzje, które podejmujesz. Jestem twoim grzechem i rozgrzeszeniem w jednym.
Nie wiem, czy wiesz, ale kilku śmiertelników napisało książkę o Zaświatach i byciu upiorem. Sprzedają ją innym, niczego nieświadomym śmiertelnikom, umożliwiając im tym samym przyjęcie roli upiora. Jest to coś w rodzaju gry. Co więcej, umożliwia ona także stanie się Cieniem jednego ze współgraczy. Dość dużo miejsca poświęcono we wspomnianej książce na przybliżenie grającym tajników odgrywania Cienia. Ha, ha, ha. Gdyby tylko byli świadomi, jak mało wiedzą o tym, jak to jest być uwięzionym w słabym ciele, którego się nienawidzi i które pragnie się zniszczyć z całego serca, a od którego jest się beznadziejnie uzależnionym. Tak, tak - o tobie mówię, słabeuszu. Czyżbyś nie był jeszcze świadom tego, w jak głębokiej mam cię pogardzie? No, ale do rzeczy. Nie mogę się wprost powstrzymać od udzielenia tym śmiertelnikom małej lekcji. Może dzięki temu kiedy już znajdą się po drugiej stronie Całunu, szybciej wpadną w łapy Zapomnienia?
Śmiertelnicy podzielili Cienie podług archetypów ich "osobowości". Potwór, racjonalista, perfekcjonista, męczennik... To oczywiście wszystko prawda, ja również często przybieram którąś z tych masek. Mogłeś się już o tym niejednokrotnie przekonać, mój słodziutki. Jednakże prawdziwa sztuka polega na tym, aby wciąż zaskakiwać swoją Psyche. Kiedy wydaje jej się, że poznała swoją mroczną stronę, że przejrzała jej brudne gierki i potrafi się im oprzeć, prawdziwy Cień zawsze będzie umiał ją zaskoczyć. Pokaże jej takie okropności, będące częścią jej samej, że z łatwością zepchnie ją w Udręczenie. Na tym polega cały urok bycia Cieniem, czego zdają się nie rozumieć śmiertelni gracze, dając się wpasować w ramy jednego archetypu. Często potrafią czekać przez kilka sesji na dogodny moment dla swojego Cienia, nie mogąc znaleźć odpowiedniego sposobu na dręczenie Psyche, bowiem ogranicza ich właśnie archetyp. A przecież tak nie musi być. Zawsze znajdzie się sposób, by dokopać tym półgłówkom, lamentującym nad swoim utraconym, śmiertelnym żywotem. Dlatego każdy Cień jest po trochu kameleonem. Zdradliwym, dwulicowym, przybierającym różne maski. Żaden archetyp go nie ogranicza, choć oczywiście może być na początku pomocny.
Kolejny błąd popełniany często przez śmiertelników - przywiązywanie zbyt dużej wagi do Cierni. Zdarza się dość często, że Cień utożsamiany jest ze swoimi zdolnościami. Jego archetyp osobowości schodzi na dalszy plan, liczą się tylko "zabawki", którymi można podręczyć Psyche. A przecież żaden Cień nie jest głupi. Nie będziemy marnotrawić naszych umiejętności dla czystej przyjemności (no, może czasami... tylko troszeczkę...hi, hi, hi). Zawsze chodzi nam o osiągnięcie jakiegoś celu, o wypełnienie Mrocznych Pasji, czy doprowadzenie do Catharsis i przejęcia kontroli nad Corpusem. Prawdziwie niebezpieczny Cień to taki, który sprawia pozory nieuporządkowanego. Za jego działaniami zdaje się nie leżeć żaden konkretny motyw, tymczasem krok po kroku zbliża się on do osiągnięcia upragnionego celu. Na zewnątrz - nieobliczalny szaleniec, w głębi skrupulatny niczym dyrektor. Nie warto marnować Angstu na bezmyślną zabawę, kiedy można się przez chwilę powstrzymać i po niedługim czasie zebrać go wystarczająco dużo, by przejąć kontrolę nad poczynaniami upiora i wtedy dopiero się zbawić.
Została jeszcze jedna istotna sprawa - Mroczne Pasje. Często są one po prostu przeciwieństwem celów, jakie wyznaczył sobie upiór. I dobrze - nie ma nic przyjemniejszego od patrzenia, jak ci słabeusze uwijają się, by naprawić coś, co ich Cienie zepsuły w czasie, gdy przejęły kontrolę. A jeszcze zabawniej jest, kiedy korzystają z rad swoich Ciemnych Stron nieświadomi, że oddala ich to bezpowrotnie od rozwiązania Pasji. Jest jednak sposób, by Mroczne Pasje uczynić jeszcze bardziej niebezpiecznymi i przerażającymi. Niech Psyche nie wie, jakie są Mroczne Pasje jej Cienia. Niech gracz wciąż zastanawia się nad każdą radą, udzielaną mu przez Cień. Niech nieustannie zadaje sobie pytanie - "co on chce osiągnąć, doradzając mi to, a nie to?". Niewiedza i nieświadomość rodzą niepewność, a ta - strach. Trzeba jednak niezmiernie uważać, aby nie zdradzić motywów swojego Cienia. Rady przezeń udzielane nie mogą być oczywiste, należy je przemyśleć i podać w sposób jak najbardziej kamuflujący skutki, które wywołać może zastosowanie się do nich. Wymaga to sporego wysiłku, ale efekty są imponujące. Przecież ty, dziubasku, mimo tych wszystkich lat, które spędziliśmy razem, wciąż nie wiesz do czego zmierzam, jakie są moje cele, prawda? Nie wiesz nawet, czy czasem już ich nie osiągnąłem... Ach, uwielbiam tę robotę! No, to było tyle na dzisiaj. Muszę uciekać. Ale nie obawiaj się mój drogi, wkrótce znowu utniemy sobie interesującą pogawędkę, przerywaną jedynie od czasu do czasu twoimi krzykami przerażenia...