Rozmiar tekstu

Odmieniec: Zagubieni

autumnnightmarescoverBestiariusze to absolutna klasyka gier fabularnych. Są niezbędnym elementem klasycznych gier fantasy, inspirującym przeglądem obcych gatunków w uniwersach SF i galerią strachu w systemach grozy. W przypadku Świata Mroku, gry z założenia odmiennej od innych, rola bestiariusza czy innego almanachu potworów nie jest już tak oczywista. Forma kolorowego albumu z krótszym opisem danego paskudztwa, dłuższym ciągiem statystyk i w końcu punktami doświadczenia należnymi bohaterom za unieszkodliwienie bestii nie stanowi rozwiązania na miarę studia White-Wolf. W przeznaczonym do Wilkołaka „Predators” autorzy wybrnęli z problemu stworzenia ambitniejszego, doroślejszego, można by rzec bestiariusza 2.0, w sposób zręczny i pasujący do systemu. Jednak Wilkołak jest systemem w dużej mierze poświęconym fizycznemu konfliktowi i napisana z myślą o prowadzących go Narratorach księga antagonistów musiała stać się, przynajmniej po części, kolejną galerią mięsa armatniego. Odmieniec jest systemem innym, nie tylko od przepełnionego dziką furią Wilkołaka, ale od reszty Świata Mroku. Wymaga odmiennych pomocy, niekoniecznie związanych z wykazem potencjalnych przeciwników dla Hałastry. Stąd z dużą dozą niepewności zakupiłem Autumn Nightmares i zabrałem się za lekturę.

Autumn Nightmares jest pierwszym dodatkiem do nowego Odmieńca, wydanym wkrótce po podręczniku podstawowym, w 2007 roku. Ta pozycja miała od początku wysoko postawioną poprzeczkę. Po wydaniu fenomenalnej podstawki studio White Wolf przyjęło usystematyzowaną strategię wydawania dodatków. Określono zakres tematyczny każdego rozszerzenia i pierwsze  zostało poświęcone przeciwnikom, których Hałastra może spotkać w toku swych przygód. Z perspektywy czasu ciężko ocenić czy wybór tej tematyki na początek był słuszny. Podstawowe pięć dodatków do Odmieńca tworzy logiczną całość i każdy z nich zawiera ciekawe informacje. Jednak poszczególne pozycje różnią się użytecznością oraz wykonaniem i Autumn Nightmares nie jest tu wyjątkiem.

 

Porównując dodatek z podręcznikiem podstawowym można odczuć zawód. Kupując podręcznik „Changeling: the Lost” za okładkowe 34,99$ otrzymujemy 350 stron kolorowego druku na papierze kredowym, ozdobionych w większości bardzo dobrymi ilustracjami. Autumn Nightmares kosztuje 26,99$, ma 140 czarno-białych stron i standardowy papier. Ilustracje w dużej mierze nie dorównują poziomem podręcznikowi podstawowemu. Wizualnie jakość dodatku podnosi twarda okładka ze świetną ilustracją J. P. Targete. Jest to normalna polityka wydawnictwa, lecz ani cena, ani wykonanie nie zachęcają do kupna tej książki. Możemy liczyć tylko na treść i tu całe szczęście sytuacja ma się dużo lepiej.

Opowiadanie czyta się z przyjemnością, choć moim zdaniem nie do końca oddaje klimat systemu. Wstęp jest napisany w sposób jasny i konkretny, od początku autorzy dają nam do zrozumienia, że czytana przez nas książka jest przede wszystkim narzędziem dla Narratora.

Pierwszy rozdział podręcznika opisuje rywali, z którymi może się zmierzyć Hałastra. Są to należący do różnych frakcji Odmieńcy, zaczarowani (ensorcelled) śmiertelnicy, zaplątał się tu nawet wampir! Autorzy rozwinęli pomysły z podręcznika podstawowego, biorąc na warsztat szaleńców, piratów (privateers), bojówki (militia), bridge-burner’ów i lojalistów. Poznajemy motywacje, sposoby działania i metody rekrutacji organizacji funkcjonujących pod powierzchnią „normalnego” społeczeństwa Zagubionych. Z rozsianych tu i ówdzie ramek „Story Hooks” można czerpać pomysły na wprowadzenie opisywanych rywali do naszej Kroniki. Nie mogło zabraknąć przykładowych BNów i unikalnych dla nich przysiąg (pledges), tokenów (tokens) czy innych aspektów mechanicznych. Niestety, większość tych informacji ma mizerną wartość dla bardziej doświadczonego i pomysłowego Narratora. Niewiele tu rzeczy odkrywczych, a zamiast inspiracji do tworzenia własnych stowarzyszeń i BNów, otrzymujemy worek z gotowcami. W dodatku całość jest napisana bez polotu i sprawia wrażenie mało przemyślanej. Szkoda, bo z tych zagadnień można było wycisnąć dużo więcej.

Śmiertelni rywale opisani są na szczęście w dużo lepszy sposób. Jest tu sporo pomysłów związanych z zaczarowanymi (ensorcelled) oraz zwykłymi śmiertelnikami, którzy w jakiś sposób natknęli się na Fae lub ślad ich istnienia. Tutaj BNi nie sprawiają wrażenia wymyślonych na siłę, a lektura inspiruje i podsuwa nowe pomysły. Może tylko Spokrewniony mało pasuje, ale jest to ukłon w stronę fanów Wampira i na pewno parę osób mile zaskoczył.

Zgodnie z nazwą pierwszy rozdział Autumn Nightmares dostarcza Narratorowi pomysłów na rywali, więc w rozumieniu autorów podręcznika BNów, którzy wejdą w konflikt z Hałastrą, ale niekoniecznie ze skutkiem śmiertelnym dla którejś ze stron. Rywalizacja między Hałastrą a takim przeciwnikiem może odbywać się na wielu płaszczyznach, często ciekawszych niż trwająca kilka tur wymiana ołowiu. Jest to trafne rozwiązanie, pasujące do specyfiki systemu i tworzące nowe możliwości fabularne. Niestety, język oraz wrażenie „pisania na siłę” odczuwalne podczas lektury rozdziału, potęgowane większą, niż w pozostałych rozdziałach czcionką, utrudniają przetrawienie informacji i zniechęcają do wykorzystania przedstawionych pomysłów.

Rozdział drugi poświęcony został Prawdziwym Fae (True Fae). Autorzy zaczynają w nim rozważanie nad naturą Prawdziwych Fae i samej Arkadii, które będzie ciągnęło się przez następne dodatki, stając się niesamowicie wtórne. Na początku możemy zapoznać się z różnymi teoriami na temat pochodzenia i celów dawnych ciemiężców postaci. Opisane są przykładowe sylwetki Możnych (Gentry) oraz, najciekawsze chyba, niuanse społeczności Arkadii. W tym miejscu nie mogło zabraknąć mechaniki koniecznej do stworzenia Prawdziwego Fae. Dostajemy arsenał mocy dostępnych tylko dla potężnego nemezis bohaterów oraz zasady pozwalające ścierać się z nim na gruncie świata śmiertelnych, Gąszczu (Hedge) i snów. Z tego rozdziału dowiemy się też na temat dotykającej Prawdziwych Fae klątwy związanej z żelazem i poznamy kilka trików służących Odmieńcom do radzenia sobie ze swoimi dawnymi mistrzami. Szkoda, że brakuje tu zasad opisujących Prawdziwych Fae w ich królestwie, ale na nie trzeba było czekać aż do The Equinox Road. Za to otrzymujemy bogate informacje na temat Szarlatanów (Charlatans), oraz kilku wygnanych i Prawdziwych Fae gotowych do użycia w Kronice.

Ten rozdział jest napisany dużo lepiej od pierwszego, zawiera ciekawsze i bardziej użyteczne informacje, jednak znów nie powala na kolana. Jest sporo niedopowiedzeń i pozostawionych świadomie lub nie luk. Temat władców Arkadii zostanie poruszony w następnych dodatkach, ale na początek dostajemy dobry punkt wyjścia dla naszych pomysłów.

Rozdział trzeci opisuje podrzutki (fetch) oraz Hobgobliny. Fragment poświęcony podrzutkom zaczyna się od ról, jakie istoty te mogą pełnić w kronice oraz opisu zawiłych relacji między Odmieńcem a jego lustrzanym odbiciem. Część mechaniczna zawiera nowe Echa (Echoes), Milowe Atuty (Milestone Merits) i świetne zasady opcjonalne. Nie chcąc psuć zabawy jaką daje przeczytanie tego wszystkiego samemu powiem tylko, że podrzutek jednak może mieć dziecko i w żadnym razie nie będzie to zwykły śmiertelnik.

Hobgobliny zostały opisane w sposób bardzo rozbudowany. Dane dotyczące konkretnych stworzeń poprzedzają rozważania na temat pochodzenia i natury tych magicznych istot przemierzających Gąszcz. Poznajemy 13 różnych gatunków, różniących się powszechnością występowania, intelektem i oczywiście nastawieniem do Odmieńców. Opisy są wyczerpujące, a każdy Hobgoblin został w przyzwoity sposób zilustrowany.

Ostatni rozdział podręcznika jest zdecydowanie najlepszy. Część poświęcona podrzutkom nie ustępuje podręcznikowi podstawowemu, zawiera masę przydatnych informacji, z którymi każdy Narrator powinien się zapoznać. Nie ma tu wodolejstwa, za to z każdego akapitu wręcz wylewają się nowe pomysły. Trochę gorzej jest w przypadku Hobgoblinów. Opisy są przydługie, pomysły miejscami średnie, ale w oparciu o kilka z tych istot można zbudować ciekawy scenariusz (polecam szczególnie Drudgemen’ów).

Autumn Nightmares na pewno jest podręcznikiem dobrym, jednak nie jest to dodatek pierwszej potrzeby. Warto go kupić przede wszystkim dla początku rozdziału trzeciego, traktującego o podrzutkach. Jest to też pozycja adresowana wybitnie do Narratorów. Twórcy dodatku stanęli na wysokości zadania jak na White-Wolf’a przystało, ale chyba trochę się pospieszyli. Szkoda, bo ten suplement mógł być dużo lepszy, bardziej przemyślany i zwyczajnie lepiej napisany.


Komentarz w tym Artykule
Musisz Zalogować się lub Zarejestrować aby wziąć udział w tej dyskusji.