Rozmiar tekstu

Stale się zmieniaj

Historia: Zapytaj kogokolwiek o cyganów, a powiedzą Ci że to nacja przeklęta. Wszyscy to wiedzą, czują to instynktownie, chociaż poprawność polityczna nie pozwala mówić tego głośno. Ale nawet ci, którzy domagają się równego traktowania dla wszystkich, wiedzą, że jest to prawda. A przynajmniej to była prawda.

Legendy opowiadają o perskim królu, który wezwał do siebie grupę wędrownych muzyków, zwanych Zottami, aby występowali dla niego i jego ludzi. Jako zapłatę ofiarował im ziarno do uprawy. Ale Zottowie nie byli głupcami. Rozumieli, że przyjęcie oferty będzie równoznaczne ze staniem się własnością króla. Odmówili więc.

Król był wściekły. Jako że uznał ich za swoją własność, wysłał straże by ich pojmali i przywiedli z powrotem. Nie spodziewał się ich szybkiego powrotu, więc ucieszył się, gdy doniesiono mu o powrocie dowódcy straży. Radość jego nie trwała jednak długo – zobaczył swego człowieka złamanego i oszalałego, wrzeszczącego coś o wiedźmie podróżującej z muzykami. Król odebrał to jako zniewagę. Jak banda muzykantów śmiała zaatakować jego straże? Jak śmieli myśleć, że są wolni?! Udał się po radę do swych kapłanów – chciał, by Zottowie zapłacili za swe zuchwalstwo. Jeden z kapłanów nienawidził wiedźmy podróżującej z muzykami. Śmiała uważać się za jemu równą i oferowała wymianę swej podrzędnej, wiedźmiej magii na moc daną mu od bogów. Wiedział dokładnie, co należy zrobić.

Rzucono klątwę. Chcieli podróży – będą ją mieli. Wieczną, póki nie powrócą do króla i nie będą go błagać o przebaczenie za swą zuchwałość. Przeklęto ich, by wiecznie błąkali się, nigdy nie będąc dłużej niż tydzień w tym samym miejscu, nigdy nie pijąc dwa razy z tego samego źródła.

Klątwa uderzyła w Zottów jak pięść. Wiedzieli czyim jest dziełem. Ale wiedźma namawiała ich, by byli dzielni. Wiekowa czarownica, zwana czasem Amalą, czasem Durgą była z Zottami od pokoleń. Pokochała ich tak, jak lata temu kochała własne dzieci. Przysięgła więc, że zrobi wszystko co w jej mocy, by klątwa została zdjęta. Złożone tego dnia śluby miały dopełnić się za dziesięć pokoleń i kosztować ją jej duszę.

Manuskrypt znalazła w starożytnej świątyni boga Tyfona. Zwój, zapisany krwią na płatach mięsa, mówił o rytuale, który odprawić mogą jedynie przeklęci. Przez stulecia spotkała wiele przeklętych istot – wszystkie dobrze pamiętała.

Przyszedł do niej w nocy, gdy warzyła eliksir dający jej długowieczność. Powiedział, że odprawi rytuał, ale to będzie kosztować krew i życie dwójki z jej podopiecznych, więc powinna zebrać grupę i powiedzieć im o tym. Wiedźma nie ufała Shimulo. Istocie bez duszy nie można zaufać. Jednak zgromadziła swoich ludzi i przekazała im jego słowa. Jednym głosem powiedzieli „tak”. Tułaczka trwała długo, byli znużeni i gotowi na wszystko, by pozbyć się klątwy. Po dwóch nocach Pan Przeklętych pojawił się ponownie. W ofierze mieli złożyć najstarszego i najmłodszego spośród siebie. Czarownica wiedziała, że to jej życie będzie zapłatą. Jej, oraz wnuka Starszego Zottów. Gdy rytuał się zakończył, klątwa rzeczywiście zanikła. Dla wszystkich, oprócz starej wiedźmy, gdyż klątwa wniknęła w jej krew. Była przeklęta i nie mogła tego zmienić. Nie mogła też umrzeć, bo wtedy klątwa by wróciła.

Historię tą Atsingani opowiadają swoim „młodym”, gdyż podoba im się wizja ich samych jako istot heroicznych, odważnych i bezinteresownych. Nadaje to sens ciążącej na nich klątwie. Prawda jest taka, że nawet jeśli w legendzie jest ziarno prawdy, ma ona niewiele wspólnego z nocnym życiem współczesnych wampirów. Jasne, czarownica (o ile istniała) nauczyła się czarować bez duszy, owszem, to jest wyczyn, ale po co i za jaką cenę? O tym, oczywiście, legenda milczy.

Jeśli chodzi o fakty, to pierwszym znanym Atsingani był Petros Sviatos, złodziej, parweniusz i samozwańczy czarnoksiężnik, na którego ogłoszono dożywotnie Łowy w całej Europie Wschodniej, oraz którego nie widziano od czterech setek lat.

Klan Ojczysty: Ventrue

Przezwiska: Cyganie, Nomadzi, Włóczędzy

Sekta: Bardzo rzadko ktoś ufa Nomadom na tyle, by przyjąć ich do zgromadzenia. Jednak kiedy to się zdarzy, najczęściej znajdzie się ich w Ruch Karthiański, bo daje im to poczucie przynależności, choćby i chwilowe. Bardziej przywiązani do tradycji Cyganie wstępują do Kręgu Pramatki czcząc boginię Staruchę, która dała im ich magię. Kilku Atsingani jest nawet, co może zaskoczyć, w Lancea Sanctum, zgrywając wędrownych krzyżaków i używając magii by zyskać zwolenników wśród przeklętych. Garstka włóczęgów wstąpiła do Invictus, uważając się za Panów Przeklętych, jak ten, który wieki temu przeklął czarownicę.

Z drugiej strony Ordo Dracul nie ma żadnych członków pochodzących z tej linii, a ze wszystkich narzekań na głupie żarty i sztuczki Cyganów, połowa pochodzi od smoków. Mimo to, obie grupy się nawet lubią i nikt nie wie, dlaczego tak jest.

Wygląd: Włóczędzy kochają zwracać na siebie uwagę. Niezależnie czy noszą archaiczne ciuchy, czy strój wprost z pokazu mody, jest on zawsze kolorowy. Są zawsze piękni i mogą łatwo uchodzić za Daeva.

Starsi Atsingani są z pochodzenia Cyganami, Grekami lub mieszkańcami Europy Wschodniej, ale współcześni pochodzą ze wszystkich ras i wyznań

Schronienie: Ciężko o stałe schronienie, jeśli ktoś cały czas musi być w ruchu. Ci z Atsingani, którzy nie mieszkają po prostu w hotelach bądź „na waleta” w różnych miejscach, często posiadają przyczepy mieszkalne lub po prostu samochody ciężarowe, przerobione, by dawać im schronienie i ochronę przed słońcem. Wielu wędrownych Atsingani podróżuje w asyście ghuli (posiadanie ich jest w tej linii jest powszechne), by nie doskwierała im samotność.

Tło: Atsingani przyjmują tych, którzy według nich są w stanie znieść klątwę z godnością i którzy wytrwają wieki bez domu. Szukają sprytnych podróżników, o „uczciwej twarzy” i niewielkich skrupułach, bo tacy przydają się najbardziej, gdy żyje się w ciągłym ruchu.

Dyscypliny: Animalizm, Dominacja, Goeteia, Żywotność

Słabości: Nomadzi pochodzą z Ventrue i jako tacy cierpią na narastające szaleństwo, które tak łatwo kształtuje się u przywódców. Ze względu na nałożoną wieki temu klątwę, Atsingani nie mogą odpoczywać dwa razy w tym samym miejscu w ciągu roku. Aby odzyskać siły, muszą znaleźć spoczynek w odległości przynajmniej mili od miejsca ostatniego „postoju”. Mogą wracać w to samo miejsce dopiero po upływie roku. Jeśli tego nie zrobią, nie odzyskują Siły Woli za sen a po tygodniu tracą punkt Siły Woli za każdą kolejną noc w tym samym miejscu. Atsingani nie mogą też jeść z tego samego naczynia dwa razy w ciągu roku, co, oprócz innych problemów, uniemożliwia im też

Organizacja: Niewielka lub brak, oprócz okazjonalnych Kompanii lub Trup. W takiej sytuacji starszy Cygan przygarnia 2-3 młodszych i podróżują wspólnie. Obecnie zwyczaj ten zanika, gdyż nawet pojedynczemu Atsingani ciężko jest znaleźć źródło pożywienia.

 

Przykładowe pomysły: objazdowy sprzedawca, łotrzyk, włóczęga, zawodowy porywacz, robotnik sezonowy, zagubione dziecko, uczeń czarodzieja, geniusz komputerowy, stereotypowy cygan

 

 

tłumaczenie i korekta: Anna "Fumiko " Banach


Komentarz w tym Artykule
Musisz Zalogować się lub Zarejestrować aby wziąć udział w tej dyskusji.