Nie potrzebuję twoich małych sekretów, runów i tajemnego języka. To nie ty otworzyłeś mi oczy, i to nie ty przebudziłeś mnie. Tego dokonałem Sam, poprzez badania, próby, cierpliwość i rzeczy, których nigdy nie zrozumiesz, tak jak nigdy nie zrozumiesz tego, że magia nie jest twoją własnoścą dlatego, że ty i twoi kumple ogłosiliście głosi, że wywodzi się z jakiegoś tam mitycznego miasta. Jeśli chcesz – nazwij to pychą, ale jest to niedorzeczne. Wiesz, dlaczego? Wiesz, czym Naprawdę jest pycha? Jest twierdzeniem, że jedynym, kto zna właściwy sposób robienia czegoś, jesteś ty.
- Joseph Bryant, Mastigos, Apostata
Mówi się, że apostaci to bomba zegarowa, że to osobnicy, którzy w błogosławionej ignorancji lub z własnego wyboru odrzucili wsparcie i pomoc zarówno Zakonów Pentakla (Pentacle Orders), jak i Proroków Tronu (Seers of Throne), i zamiast tego zdecydowali się poznawać tajemnice magii na własną rękę. Zazwyczaj nie mają mentorów, wielu nie ma również Sanktum, Bibliotek lub Węzłów (Hallow). Apostaci to wyrzutkowie społeczeństwa magów. Głupcy, Ekscentrycy i Outsiderzy, z których większość ginie lub staje się obłąkana w przeciągu kilku lat od przebudzenia. A przynajmniej tak się o nich mówi...
Prawda jak zwykle jest o wiele bardziej skomplikowana. W Upadłym Świecie (Fallen World) nie można pozwolić sobie na uogólnienia, zwłaszcza, jeśli dotyczą one magów. Faktycznie wielu apostatów kończy swoją karierę w rękach Proroków, paradoksu lub sił, które przywołali, a których nie byli wstanie kontrolować, ale równie wielu nie jest w stanie tego dokonać. Każdy apostata jest osobą tak samo unikalną jak mag z dowolnego zakonu lub dowolny Prorok Tronu. Mimo to, bez wsparcia zakonu i „właściwego mentora”, życie i trening apostatów to niemal syzyfowa praca, co nie powinno dziwić przy ograniczonym dostępie do rot oraz niezbędnej wiedzy zarówno do rozwijania zrozumienia Arkan, jak i budowania stylu. Dla wielu apostatów nawet koncpecja narzędzi magicznych wydaje się być odległą mrzonką. Nasuwa sięwięc pytanie: Dlaczego warto być apostatą?
Mag, pierwszy z arkan tarota, który zwalcza przeciwności swoją siłą i pomysłowością, jest symbolem niewidocznej dla innych przebudzonych walki. W przeciwieństwie do podobnych mu członków zakonów apostata jest pozostawiony sam na sam z Nieziemską mocą w rękach. Samotny mag w świecie, który w świetle przebudzenia najpewniej nie ma sensu, musi uważać po wielokroć bardziej, żeby nie stoczyć się na drogę mroku i szaleństwa. Wielu się to nie udaje, lecz ci, którzy tego dokonują, są równie inteligentni i o wiele bardziej zahartowani niż jakikolwiek mag w jakimkolwiek zakonie.
Apostaci wykuwają hart swego ducha w samotności. Stają się silni albo wpadają w łapy bytów przekraczających zrozumienie człowieka. Stają się albo zahartowani, albo szaleni. Najczęściej stają się wścibscy nawet tego nie zauważając; polują na Węzły, naruszają terytoria innych magów, a nawet włamują się do Sanktów. Nic dziwnego, że magowie z wszystkich pięciu zakonów mają problemy z ufaniem apostatom. W końcu zostają oni naprawdę sami, spotkawszy się ze zbyt wieloma odmowami i spaliwszy za sobą zbyt wiele mostów. Właśnie dlatego samotnicy muszą przygotować się zawczasu i stać się indywidualnościami mającymi wiele atutów (a raczej Atutów – przyp. tłum.) w rękawie, zamiast polegać na mentorach czy sprzymierzeńcach w postaci zakonu.
Magowie Pentakla od dawna zaprzątają sobie głowy pytaniem dlaczego istnieją apostaci. Co też mogło skłonić maga do takiego aktu pychy jak samotne przeciwstawianie się Upadłemu Światu? Praktyka pokazuje jednak, że jest wiele ścieżek ku samotnictwu. O wiele więcej, niż niektórzy magowie chcialiby przyznać.
Niektórzy ludzie po prostu nie umieją słuchać rozkazów i nie uznają zwierzchnictwa. Nawet członkowie zakonów przyznają, że od czasu do czasu cele, zwyczaje czy praktyki zakonu są im narzucane. Jeśli wziąć pod uwagę, że te społeczności (zakony – przyp. tłum) istniały od zawsze, to z pewnością nie ułatwia to młodym magom bezbolesnego wpasowania się w nie, zwłaszcza, że przebudzenie wywołuje niemal z definicji problemy z adaptacją do nowej rzeczywistości. Tacy magowie pozostają na obrzeżach społeczności, odsuwając się od niej coraz bardziej, aż do momentu, gdy przestaną być jej cześcią. Takie odstawanie jest wśród Przebudzonych uznawane za niebezpieczne, jako że ktoś, kto nie umie dopasować się do choćby najmniejszeh grupy czy hierarchii, jest, zdaniem magów, bardziej podatny na Pychę. Strażnicy Zasłony (Guardians of the Veil) przyglądają się takim magom szczególnie mocno, a również pozostałe zakony mają ich na oku.
Opróćz tych, którzy nie umieją się dopasować, są jeszcze Ci, którzy mają powyżej dziurek w nosie zakonu. Być może chodzi o to, że zakon zaczął za bardzo politykować, a może o jakieś osobiste odkrycie. Ważne jest jednak, że z jakiegoś powodu nie tylko kwestionują oni wybór, jakiego dokonali w przeszłości, ale również decydują się to naprawić poprzez opuszczenie zakonu. Zależnie od osobistego statusu i rangi opuszczającego, zakon może doprowadzić do ciekawych konsekwencji – takich jak upadek zakonu jako siły w okolicy lub wręcz rozpad całej przebudzonej społeczności.
Wielu spośród apostatów, którzy podjęli taką decyzję, twierdzi, że opuściło zakon z powodu prób tłumienia ich wolności i niezależności. Twierdzą, że zakony wymagały od nich zbyt dużych poświęceń w stosunku do tego, co oferowały w zamian. Ci magowie są gotowi płacić cenę samotności, jeśli tylko pozwoli im to utrzymać ich indywidualizm.
Czasami nowo przebudzony mag nie zostaje odnaleziony ani przez zakony Pentakla, ani przez Proroków Tronu z powodu zbytniego oddalenia od społeczności magicznej lub trudności dostępu do nowo przebudzonego. Ci z tych magów, którzy nie sprzeciwią się własnej naturze, stając się niszczycielami (Banishers), niechybnie zostają Apostatmi. Bardzo możliwe, że wielu z tych apostatów wolałoby być członkami zakonów, gdyby tylko wiedzieli o ich istnieniu. Ponieważ jednak nie mają tej wiedzy, żyją w błogiej ignorancji.
Sieroty, jak czasami nazywa się tych apostatów, to najbardziej nieprzewidywalny typ magów. Nie znają praw i reguł, miejsc mocy, a wielu nie ma nawet wiedzy niezbędnej aby uniknąć Pychy (Hubris). Podczas, gdy jedna sierota może być na skraju szaleństwa, inna może stanowić wzór cnót. Prowadziło to (i ciągle prowadzi) do wielu konfliktów pomiędzy sierotami a zrzeszonymi magami. Większość z tych konfliktów nie jest poważna, lecz niektóre narastają do momentu, w którym zaangażowane jest już całe Konsylium. A wszystko z powodu złego zrozumienia intencji sierot...
Zakony starają się wcielać sieroty w swoje struktury, jednakże jest to niebezpieczna praktyka, gdyż większość sierot ma już swoje opinie na temat Nieziemskiego i magii, które – jak zwykle w wypadku sierot – mogą się znacznie od siebie różnić. W związku z tym, że sieroty odrzucają nauki zakonów równie często jak je akceptują, nieprzewidywalność samouków magicznych jest jeszcze większa.
|
Dokładną odwrotnością sieroty, która nie poznała ani Proroków Tronu, ani Zakonów Pentakla, jest Pustelnik, który poznał aż za dobrze obie frakcje, i w pełni świadomie je odrzucił. Pustelnicy są z reguły cyniczni i mają w zwyczaju pozostawać z daleka od konfliktów magicznych. Zazwyczaj ich największym pragnieniem jest aby inni magowie pozostawili ich samym sobie. Trudno się więc dziwić, że mają problemy z jednoczesnym utrzymywaniem kontaktów z innymi przebudzonymi i tymi wysokiej Mądrości.
Zdarza się, że dla pustelnika Mądrość ma niskie priorytety, co jest ceną, jaką muszą płacić za samotność. Jest to sczególnie częste w przypadku magów, którzy zrywają kontakt nie tylko z Przebudzoną, ale również śpiącą społecznością. Ich zdrowie psychiczne najczęściej zanika razem z Mądrością. Prawdopodobnie stąd właśnie wziął się archetyp szalonego maga-samotnika.
Jednakże pustelnicy nie są na całkiem przegranej pozycji, jako że wycofanie się z czynnego udziału w konfliktach magicznych przynosi również wymierne korzyści, takie jak wyraźne przedłużenie życia. W końcu zadawanie się z wampirami czy egzorcyzmowanie rozjuszonych duchów ma swój wpływ na długość życia (tak samo jak wypadki przy pracy – przp. tłum). Jeżeli tylko pustelnikowi uda się utrzymać swoją Pychę (Hubris) w ryzach i nie zwariować z powodu samotności, ma on duże sznase na zyskanie całkiem znacznej mocy.
Stąd też obraz zamkniętego w izolacji swojej wieży maga, studiującego magiczne księgi, jest ukazaniem maga, który jest raczej potężny, co z resztą nie mija się za bardzo z prawdą. Stąd też wielu członków zakonów Pentakla słusznie obawia się pustelników, którzy przeżyli wiele lat w samotności, gdyż jest więcej niż pewne, że poznali wiele sekretów magii przez ten czas.
Słowo Apostata sugeruje, że byłeś członkiem czegoś, zanim przestałeś nim być. W praktyce większość magów uważa apostatów za sieroty, których nie znalazł nigdy żadn członek zakonu i nie udział im nauk. Jednakże czasami apostatami zostają członkowie zakonów, którzy popełnili jakąś zbrodnię i musieli ratować się opuszczeniem zakonu (lub zostali z niego wykluczeni).
Wbrew pozorom nie jest to wcale rzadkość. Każdy mag, który przyniósł swoimi czynami lub słowami hańbę zakonowi, może zostać z niego wykluczony. Tacy wyrzutkowie mają spore szanse, aby poradzić sobie jako apostaci. Znają starożytne tajemnice i mają za sobą trening magiczny. Na ogół znają też pewne roty, co niewątpliwie pomaga w trakcie wygnania. Z drugiej strony, wygnaniec nie ma już przyjaciół.
Wątpliwe jest, że łotr odrzucony przez zakon z powodu niecnych postępków znajdzie zrozumienie w innym zakonie. Nawet Prorocy Tronu nie będą mieć pożytku z kogoś, komu nie mogą zaufać na tyle, żeby mieć pewność, że wykona zlecone mu zadanie. Z tego też powodu wygnaniec nie powinien liczyć na to, że ktoś okaże mu przyjaźń i wsparcie.
Oprócz tych, którzy zostali wygnani z zakonu, są jeszcze ci, którzy odeszli z własnej woli. Niektórzy stwierdzają po prostu, że mają dość presji wywieranej przez zakon, inni odchodzą z powodu konkretnego starcia z filozofią zakonu, które tworzy przepaść pomiędzy nimi a zakonem.
Nieważne, dlaczego dokładnie tak się dzieje, ważne jest jednak, że w efekcie samotnikiem zostaje mag, który wie za dużo. Ci prawdziwie wygnani z zakonu szybko orientują się, że mają wielu wrogów. Jeśli więc zdecydują się pozostać apostatmi zamiast szukać wsparcia i ochrony w innych zakonach, prawdopodobnie skończą jako pustelnicy ukrywający się przed śwatem przebudzonych i dawnymi wrogami.
Zakony zwykły twierdzić, że są jedyną opcją i jedyną nadzieją dla magów chcących znaleźć nauczyciela, który pokazałby im ścieżki Nieziemskiego (Supernal) i chronił ich przed niebezpieczeństwami podczas nauki. Uważają się przy tym za elitę elit, jako że żadna inna społeczność czy sekretne stowarzyszenie nie poznało tyle prawdy kryjącej się za Kłamstwem (Lie), co oni. I choć w wielu wypadkach jest to prawdą, mimo tego zakony Pentakla zdają się zapominać o pochodzeniu jednego z nich.
Wolna Rada (Free Council) zaczynała jako „Bezimienni” i była jedynie różnorodną grupą technomagów podobną do wielu innych grup apostackich, nie będących zakonami. Owe grupy, zwane z braku lepszego określenia Trupami, są niemal zawsze lokalne i składają sięz nie więcej niż kilku magów zgrupowanych wokół pojedynczego mentora i z ewentualną otoczką kilku śpiących „kultystów”. Nigdy nigdzie żadna z tych grup nie była tak dostrzegalna ani tak potężna jak choćby najsłabszy w danym rejonie zakon, lecz mimo to Trupy znalazły dla siebie niszę w niektórych społecznościach Przebudzonych.
Dzięki temu mogą liczyć na swoją wzajemną pomoc mniej-więcej w ten sam sposób jak członkowie zakonów mogą liczyć na pomoc innych Kabał (Cabal) wewnątrz zakonu. Trupa bardzo często zostaje Kabałą lub wspólnym rozpoznawalnym stylem magicznym i zastępuje rolę zakonu w życiu apostatów. Niektóre Trupy zawężają swój profil do tego stopnia, że stają się grupą podobnych Dziedzictw (Legacies) przez co ich członkowie kształtują swoje dusze w określony sposób. Te trupy mogą być tak małe i tak ograniczone, że jedynie z rzadka są dostrzegane przez Konsylium (Consilium) i ogół społeczności Przebudzonych. Inne trupy mogą być większe, bardziej agresywne lub po prostu wtrącające się w sprawy Konsylium i stanowiące przysłowiowy wrzód na tyłku dla zakonów.
|
Cena Wolności
Wolność też ma swoją cenę. Wielu apostatów płaci ją w postaci ciągłych starć z zakonami i Prorokami Tronu. Pozbawieni mentorów, pozostawieni są samym sobie w morzu Nieziemskiej mocy, gdzie bardziej dryfują z prądem, niż mają nad nim faktyczną władzę. Trudno więc się dziwić, że wielu apostatów staje się Szaleńcami, Niszczycielami lub ginie w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach.
Jednakże istnieją również ci, którzy są dostatecznie zdeterminowani, aby radzić sobie z Nieziemskim tylko przy użyciu swojej siły woli i siły swej duszy. Zaprzeczają oni tradycji do tak wielkiego stopnia, że nawet Wolna Rada nie może twierdzić, że jest im podobna. Na dobrą sprawę sam fakt ich istnienia udowadnia, że ludzkość jest stworzona do kontrolowania Nieziemskiej mocy, nawet bez szlifowania i temperowania jej przez zakony.
Czyż nie jest więc oczywiste, że magowie zakonów tak bardzo boją się tych, którzy są w stanie podążać ścieżką magii samotnie i przeżyć?
|