Rozmiar tekstu

Mag: Przebudzenie

 O tym, że White-Wolf umie robić bestiariusze wiemy nie od dzisiaj. Antagonists, Predators, Autumn Nightmares, Banishers, The Pure, VII, Belials Brood - wszystko to są świetne podręczniki. Mając to w  pamięci, strasznie się ucieszyłem, gdy obwieszczone zostało, że ukaże się Intruders. Jednak w miarę jak zbliżaliśmy się do daty premiery podręcznika, mój entuzjazm został przyćmiony przez szczęście   całej linii Przebudzenia.

intruders okladkaSpodziewałem się porządnego podręcznika o Otchłani(Abyss). Wypełnionego mięskiem, zasadami tworzenia bytów, esejami na temat Otchłani, nowymi mocami dla demonów, opisami Scalesti i temu podobnymi rzeczami. Tymczasem jeszcze przed premierą podręcznika stało się jasne, że tym razem nie będzie miało to miejsca. Zgodnie z tym co donosił jeden z naczelnych informatorów Shadownessence – Libra -  podręcznik zawierać miał jedynie krótki, 30 stronicowy rozdzialik na temat Otchłani i przeszło 170 stron konkretnych potworów. Pierwsze skojarzenie jakie przyszło mi na myśl to bestiariusze z WFRP czy D&D - dla White-Wolfa bynajmniej nie powinno być ono komplementem.

 Mimo doniesień, a może właśnie z ich powodu postanowiłem nie wierzyć Librze i zdobyć własną kopię podręcznika, który przywitał mnie całkiem przyjemną dla oka okładką i... 170stronami potworów poprzedzonych krótkim rozdziałem o Otchłani. Zirytowany odstawiłem podręcznik na półkę gdzie nieużywany spędził kolejne miesiące.

 Dużo później zdarzyło się tak, że potrzebowałem potwora z Otchłani i nie miałem żadnego pomysłu. W akcie desperacji sięgnąłem po stojące na półce Intruders i... znalazłem tam więcej niż szukałem. Podręcznik opisuje bowiem nie tylko same byty, ale również wszystkie zasady dotyczące ich zjawiania się w Upadłym Świecie (Fallen World), to gdzie można zdobyć o nich informacje oraz jak wygląda samo wtargnięcie. Wszystko to okraszone pomysłem lub dwoma na przygodę z danym intruzem.

 Intuders to dziwny podręcznik. Jego tekst główny jest nawet nie krótki a bardzo krótki i  daje zaledwie powierzchowne informacje o Otchłani, jej mieszkańcach i zasadzie funkcjonowania. Z kolei to, co zwykle trafia do 20-30 stronowych Apendixów, zajmuje tutaj główną część podręcznika. Nie wiem jak Wy, ale osobiście wolałbym coś na kształt przewodnika wyjaśniającego sposób i zasady tworzenia bytów i wprowadzania ich w przygody z jednym czy dwoma przykładami, zamiast przeglądu 24 różnych potworów.

 Rozdział opisujący Otchłań jest o czym już wspominałem, krótki. O wiele za krótki. To w zasadzie jedyne co można o nim powiedzieć, bo twórcy próbowali upchnąć w nim wszystko – to jak zjawiają się Byty z Otchłani, jak wygląda walka z nimi, jaką przyjmują formę i co mogą uczynić. Ponadto jak widzą Otchłań przebudzeni, śmiertelnicy, duchy, zjawy i jako wisienka na torcie prowadzenie przygód związanych z otchłanią i jej kosmologią . A wszystko to na 30 stronach podręcznika! To  woła o pomstę do nieba (albo raczej do piekła) i o rozbudowanie. Zasygnalizowanych wątków starczyłoby bowiem spokojnie na dobry, 200-300 stronicowy podręcznik.

 Dalej jest bestiariusz, który, choć zbudowany zawsze według tego samego schematu, jest bardzo nierówny. Każda manifestacja Otchłani ma swoją nazwę, opis i formę, zasady przedostania się do Upadłego Świata, Manifestacji i Wygnania. Do tego oczywiście zahaczka przygody i cyferki.

 Niektórzy intruzi są naprawdę ciekawi i zrobieni z pomysłem. Przykładem niech będzie przeklęta rodzina Harperów, w której w gruncie rzeczy otchłań przyjmuje rolę atutu. Przeklęta Przysięga (Oath of Ruin), bo tym jest byt, to pakt jaki Ian Harper zawarł dawno temu z Otchłanią, który to pakt prześladuje wszystkich jego potomków.               Nie ma tutaj żadnego wyraźnego demona ani potwora z którym można by walczyć, a jednak Harperowie w obecnej formie są wyraźnie manifestacją otchłani, pomimo faktu bycia ludźmi.

 Innym naprawdę ciekawym demonem jest Anumerous wzywany przez celowe manipulowanie liczbami na czyjąś szkodę. Stwór ten wypacza kosmiczną numerologię, wykorzystując ją do siania zamętu, który zaczyna się od spóźniających pociągów a kończy się na tym, że nie działa nic co ma jakikolwiek związek z liczbami.

 Niestety, obok wpisów bardzo dobrych, są również o wiele słabsze - jak na przykład Piekielne pająki będące insektami, które zagnieżdżają sie w mózgu i czynią różne nieprzyjemne rzeczy. Koncepcja sama w sobie nie jest zła, gorzej z wykonaniem, jako że pająki nie mają prawie żadnego realnego wpływu na rzeczywistość no i giną wraz z nosicielem. Dlaczego mam wrażenie, że gracze którzy by na nie natrafili, po prostu zabiliby nosiciela?

 Zdaję sobie sprawę z faktu, że ta recenzja nie należy do najdłuższych i najdokładniejszych, ale naprawdę ciężko recenzować podręcznik, który jest jedynie zbiorem potworków i niewiele ponad to. Problematyczne jest też wystawienie oceny, tym bardziej, że Intruders nie jest złym podręcznikiem, zwłaszcza na tle pozostałych dodatków do Maga: Przebudzenie. Z drugiej strony jest jednak wielkim rozczarowaniem, jak na podręcznik White-Wolfa i nijak ma się do podobnego w charakterystyce Predators do Wilkołaka: Odrzuconych.

 Jeśli lubicie gotowe materiały do wykorzystania w grze dodajcie do mojej oceny 2 oczka. W przeciwnym wypadku:

 

Ocena: 5/10


Komentarz w tym Artykule
Musisz Zalogować się lub Zarejestrować aby wziąć udział w tej dyskusji.